"Burak wygrywa z brukselką i jest z tego powodu niezmiernie rozradowany". Tomasz Lis dobitnie o rządach PiS

- Celem PiS-u jest nie tylko władza, ale zaspokajanie emocjonalnych potrzeb lidera. Nie ma więc idiotyzmu, którego nie usłyszymy i obelgi, która nie padnie - redaktor naczelny "Newsweeka" w ostatnim numerze krytykuje partię rządzącą.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasLis wymienia długą listę kompromitujących zdarzeń, które miały ostatnio miejsce na polskiej scenie politycznej: - Władca państwa funduje despekt prezydentowi, bo ten miał czelność podziękować poprzednikom za udział w doprowadzeniu do szczytu NATO. Minister edukacji nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie kto dokonał pogromu w Kielcach i spalił Żydów w Jedwabnem. Minister obrony narodowej, ustami swojego rzecznika, potwierdza, że apel smoleński odbędzie się w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, mimo protestów powstańców. Władca państwa informuje, że jego brat był faktycznym liderem Solidarności. Po tragicznym zamachu w Nicei minister spraw wewnętrznych i wiceminister sprawiedliwości pomstują na europejskie elity i poprawność polityczną... - pisze Tomasz Lis.

Nie zgadza się też z propagowanym przez PiS antyintelektualnym kultem. -W każdym narodzie, tak jak w każdym człowieku, jest jakaś porcja zła i mroczności. Może być uśpiona i nigdy niezaktywizowana. Ale może też wybić jak szambo, gdy się ją nie tylko toleruje, nie tylko obłaskawia, ale promuje i gloryfikuje. Szkody estetyczne, jakie funduje nam władza, mogą być trudniejsze do usunięcia od innych. Prostactwo nie znajdzie się tak łatwo w defensywie, skoro właśnie następuje jego apoteoza.

Redaktor naczelny tygodnika przestrzega przed konsekwencjami polityki PiS. - Prawda nagle nie rozbłyśnie, skoro właśnie tonie w kłamstwie. Empatia szybko nie zatriumfuje, skoro dominowana jest przez bezczelność i butę. Łatwiej będzie odkręcić skutki edukacyjnej pseudoreformy niż tej antyedukacji. I pomyśleć, że PiS było w swoim czasie partią, która miała realne intelektualne zaplecze. Dziś głos rozsądku nie tylko przycichł. Zniknął. Skrupuły wyparowały. Wątpliwości nie mają prawa bytu, bo ceną za ich zgłaszanie jest polityczna dekapitacja - przestrzega Lis.

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM