"Słowa same nic nie zmienią, tylko czyny". Pracownicy PZL Świdnik po spotkaniu z premier Szydło

Szydło odwiedziła fabryki lotnicze w Świdniku i w Mielcu. Wizyty nie były przypadkowe, bo wiadomo, że rząd w ubiegłym tygodniu zerwał negocjacje offsetowe z Francuzami. Offset miał dotyczyć śmigłowców Caracal.

- Obowiązkiem polskiego państwa jest bronić interesów Polski. Obowiązkiem polskiego rządu jest bronić interesów polskiej gospodarki - mówiła w Świdniku szefowa rządu. W wielkiej hali, w której gościła, zgromadzono około 300 pracowników PZL.

Zaledwie kilkadziesiąt minut trwała wizyta premier Beaty Szydło w zakładach lotniczych w Świdniku. Przyjechała tu w związku z przetargiem na śmigłowce dla wojska. Przetarg nie został jeszcze unieważniony, choć rząd zakończył negocjacje offsetowe z Francuzami. To oznacza, że Świdnik wciąż ma szanse, by jednak produkować maszyny dla polskiej armii. Świdnik czyli zakłady, które wchodzą w skład włoskiego koncernu Leonardo Company.

300 pracowników PZL Świdnik na spotkaniu z premier

W trakcie swojego wystąpienia, Beata Szydło mówiła m.in., że obowiązkiem polskiego rządu jest chronić polskie interesy i polską gospodarkę. Nawiązała do negocjacji z Francuzami. - Postawiliśmy warunki, które z punktu widzenia obronności oraz ekonomii dla polskiego państwa były najkorzystniejsze, ale były również dobrymi warunkami dla naszych partnerów. Mimo to, nie chciano ich przyjąć. W związku z tym nie było możliwości, by dłużej te rozmowy kontynuować - mówiła premier.

Rządowi zależy na inwestorach z zagranicy, ale.

Podkreśliła, że jej rząd chce, by sprzęt dla polskiej armii był produkowany w Polsce. Beata Szydło nawiązała w swoim wystąpieniu również do tego, że właścicielem PZL Świdnik są Włosi. - Jesteśmy w zakładzie, który co prawda ma właściciela zagranicznego, ale właściciela, który prowadzi mądrą politykę. Rozwija firmę, która tutaj w Polsce zatrudnia kilka tysięcy osób, daje również zatrudnienie innym podmiotom gospodarczym i wreszcie tutaj w Polsce płaci podatki. I tak rozumiemy patriotyzm gospodarczy - mówiła szefowa rządu. Jak dodała, rządowi zależy na zagranicznych inwestorach, pod jednym jednak warunkiem. - Chcemy, by oni tutaj, w Polsce budowali firmy nowoczesne, stawiali na nowoczesne technologie, dawali dobre zatrudnienie i godne płace polskim pracownikom. Tak postępują wszystkie mądre państwa na świecie, a Polska ma ambicję, by być państwem, które jest w czołówce światowego rozwoju - mówiła Szydło.

Jak słowa pani premier odebrali pracownicy PZL Świdnik?

Głosy pracowników były różne, choć wszyscy są pełni optymizmu i wierzą, że dzięki wizycie szefowej rządu - PZL Świdnik dostanie choć część kontraktu na dostawę śmigłowców dla wojska. - W zasadzie usłyszałem od pani premier to, co chciałem usłyszeć. Oby to zostało zrealizowane. Na pewno całej produkcji nie dostaniemy, ale myślę, że na pewno część z tego tortu będziemy mogli ugryźć i dalej produkować te śmigłowce - mówi jeden z pracowników, Waldemar Tatara.

- Zobaczymy, co wyniknie z tej wizyty, wszystko się dopiero okaże. Oby rząd zdecydował się na śmigłowce ze Świdnika. Ale słowa tutaj nic nie zmienią. My jesteśmy postawieni pod ścianą, bo mogą być u nas większe zwolnienia po nowym roku - mówi pan Rafał. - To spotkanie niewiele jeszcze zmienia, zobaczymy co będzie dalej - dodaje inny z pracowników PZL - słów padało wiele w różnych sytuacjach, ale ważne jest to, co się wydarzy w praktyce.  Ale były też głosy wyjątkowo optymistyczne. - Bardzo mi przyjemnie, że szefowa przyjechała do PZL Świdnik. Liczę na to, że nasz zakład i cały region trochę tego tortu uszczknie i będzie bardzo przyjemnie na Lubelszczyźnie. Mocne słowa padły z ust pani premier - mówi z kolei pan Roman.

- Konkretów nie było, ale my się spodziewamy, że konkrety przyjdą, może nie jutro, może nie pojutrze, ale wierzymy, że w naszym zakładzie zwolnień nie będzie, natomiast będą przyjęcia do tego zakładu. My tego oczekujemy od rządu - mówi Andrzej Biadań, inny z pracowników. Jak dodaje, kontrakt można podzielić między Świdnik i Mielec. - W tym zakładzie pracują Polacy, w Mielcu tak samo. Więc jesteśmy przyjaciółmi Mielca, musimy się dzielić - dodaje pan Andrzej.

- Gdyby poprzednia ekipa została dłużej u władzy, mielibyśmy pozamiatane. Dzisiaj mamy zrobiony pierwszy, malutki kroczek. Bo nie ukrywam, że to będzie długa walka o ewentualne zamówienia. Ale tym pierwszym kroczkiem jest unieważnienie przetargu, który od początku był wielką pomyłką - mówi TOK FM Piotr Sadowski, przewodniczący Związku Zawodowego Inżynierów i Techników w PZL Świdnik.

DOSTĘP PREMIUM