Franciszek zezwolił na rozgrzeszanie aborcji. "Jaka szkoda, że nie mogę się spowiadać właśnie u papieża"

"Gdyby polscy biskupi i księża wzięli sobie słowa papieża do serca, gdyby miłosierdzie stało się w ich nauczaniu i praktyce ważniejsze niż grzech, przebaczenie ważniejsze niż potępienie, wtedy inny Kościół byłby nie tylko marzeniem, ale naszą codzienną rzeczywistością" - pisze na blogu Jarosław Makowski.

"Szkoda, że nie można wyspowiadać się u Franciszka" - wzdycha teolog Jarosław Makowski. Na swoim blogu odnosi się do listu papieża "Misericordia et misera". Franciszek zezwolił w nim wszystkim kapłanom na udzielanie rozgrzeszenia osobom, które dokonały aborcji. Przypominał jednocześnie, że aborcja pozostaje grzechem ciężkim.

"Papież stawia poprzeczkę bardzo wysoko. Szczególnie księżom" - stwierdza Makowski. "Parafrazując ks. Józefa Tischnera: nikt nie traci wiary po przeczytaniu Marksa, ale może ją stracić po złej spowiedzi" - zaznacza. Jego zdaniem, "papież zdaje się mówić, że sakrament pojednania, który nie ma charakteru pocieszenia, fałszuje oblicze miłosiernego Boga".

"Ile dodatkowego bólu może spowodować gorzkie słowo spowiednika!"

"Tym bardziej że - jak dodaje Franciszek - 'wszyscy potrzebujemy pocieszenia, ponieważ nikt nie jest wolny od cierpienia, bólu i niezrozumienia'. Ile więc dodatkowego bólu może spowodować gorzkie słowo spowiednika, będące owocem złości!" - podkreśla Makowski.

"I to w chwili, kiedy idąc do konfesjonału, człowiek szuka słów dodających otuchy, poczucia zrozumienia, czułości pozwalającej dostrzec miłość, modlitwy, pozwalająca być silniejszym" - ciągnie. "Czytając list Franciszka, pomyślałem: 'jaka szkoda, że nie mogę się spowiadać właśnie u papieża'" - pisze teolog.

"Gdyby..."

Według Makowskiego, "miłosierdzie, które staje się znakiem firmowym tego pontyfikatu, musi stać się osią relacji między ludźmi". "Gdyby polski Kościół, polscy biskupi i księża wzięli sobie słowa papieża do serca, gdyby miłosierdzie stało się w ich nauczaniu i praktyce duszpasterskiej ważniejsze niż grzech, przebaczenie ważniejsze niż potępienie, człowiek grzesznik ważniejszy niż kanony prawa, wtedy inny Kościół, Kościół ewangeliczny, byłby nie tylko marzeniem, ale naszą codzienną rzeczywistością" - kończy filozof.

DOSTĘP PREMIUM