"Skoro nie można ze mną podjąć dyskusji merytorycznej, to próbuje się mnie zdezawuować"

"Czytam co drugi dzień, że już mnie odwołują, że szukają następcy. Nikt nie szuka" - tak min. Witold Waszczykowski ucina pytania, nt. swojej dymisji. Szef MSZ ma niezmiennie dobre samopoczucie i w rozmowie z "Do Rzeczy" chwali się sukcesami. Nie obyło się jednak od narzekań. Na Donalda Tuska na przykład.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas "Już 14. miesiąc sprawuje swój urząd i nie dostałem ani jednej informacji istotnej dla sprawowania mojej funkcji. Nie jest tak, że obejmując takie stanowisko, człowiek staje się nagle kosmopolitą. Wszyscy politycy, którzy obejmują stanowiska unijne, w dużym stopniu realizują cele narodowe" - mówi min. Witold Waszczykowski w wywiadzie dla tygodnika "Do Rzeczy".

Szef polskiej dyplomacji nie ma wątpliwości, że bez poparcia rządu Beaty Szydło, przewodniczący Rady Europejskiej nie ma szans na drugą kadencję. Dlatego "podpowiada" Tuskowi, co powinien zrobić.

"Jeśli przyjdzie i pokaże, co osiągnął - bo może nie o wszystkim wiemy - i co chce osiągnąć, dalej pełniąc swoją funkcję, to zastanowimy się co dalej. W tym sensie ma czas do maja, bo wtedy będą zapadać decyzje Tusk musi spróbować uzyskać poparcie polskiego rządu, bo dopiero wówczas będzie wiarygodnym kandydatem" - stwierdził.

Same sukcesy

Min. Waszczykowski nie ma nic do zarzucania ani sobie, ani całemu rządowi - "robimy masę dobrych rzeczy". Jakiekolwiek złe opinie i niekorzystne informacje to po prostu efekt dziennikarskiej nagonki.

"W ostatnim czasie odbywały się międzyrządowe polsko-niemieckie, potem polsko-izraelskie rozmowy, w Polsce gościł prezydent Poroszenko, odbyło się spotkanie ministrów spraw zagranicznych: Wyszehrad, Bałkany, Włochy, Rumunia, Bułgaria, na którym była tez obecne pani Mogheroni. A czym w tym czasie żyli polscy dziennikarze? Sprawą pana Greya, wrzuconą przez jednego z dziennikarzy i niczym nie popartą. Ręce opadają" - podsumował.

W sprawie słynnego wiceministra MSZ, który po dwóch miesiącach wyleciał z resortu, ma niewiele do powiedzenia. Zapewnia, że Grey został przed zatrudnieniem w ministerstwie sprawdzony przez służby. A w ogóle, to minister nie ma "obowiązku tłumaczenia się z polityki kadrowej w resorcie".

Skoro MSZ ma na koncie tak wiele sukcesów, to nie ma mowy, by min. Witold Waszczykowski pożegnał się ze stanowiskiem. Uważa, że spekulacje dotyczące jego dymisji, to "myślenia życzeniowego pewnych środowisk".

"Skoro nie można ze mną podjąć dyskusji merytorycznej na temat polskiej polityki zagranicznej i o tym, ile zrobiliśmy, to próbuje się mnie zdezawuować. Uważam, że robimy masę dobrych rzeczy, i bez względu na to, jak oceniają to nasi krytycy, realnym efektem tych działań jest większe bezpieczeństwo naszego kraju. Czytam co drugi dzień, że już mnie odwołują, że szukają następcy. Nikt nie szuka" - powiedział w rozmowie z tygodnikiem "Do Rzeczy".

Długa lista wpadek

Przypomnijmy, że konto ministra spraw zagranicznych obciążają, między innymi, kontrowersyjne wypowiedzi dotyczące Czarnego Protestu. Zdaniem Waszczykowskiego, protestujące kobiety "kpią", protesty to "zabawa".

Nawet premier Beata Szydło zdystansowała się wtedy od Waszczykowskiego.

"Nie aprobuję takich wypowiedzi. Uważam, że każdy przejaw takiego zbyt wielkiego podburzania emocji jest niepotrzebny. Dlatego wezwałam dziś na rozmowę pana ministra i jasno powiedziałam mu, że nie będzie z mojej strony aprobowane takie komentowanie takich wydarzeń" - mówiła szefowa rządu.

Krytycy ministra przypominają też od miesięcy, że to właśnie on zaprosił do Polski Komisję Wenecką, której eksperci nie zostawili suchej nitki na decyzjach rządu PiS.

"Rzeczpospolita" poinformował przed tygodniem, że Waszczykowski ma "coraz gorsze notowania u Jarosława Kaczyńskiego". A to powinien być ostateczny argument w rozmowie o zmianie szefa MSZ.

DOSTĘP PREMIUM