"PiS na obronie Piotrowicza straci wiarygodność, jako partia, która ma ostatecznie pogrzebać komunizm"

"Przedstawiona przez posła wersja wydarzeń stawia go w nieco lepszym świetle. Mamy dziś słowo przeciwko słowu" - pisze Michał Szułdrzyński o tłumaczeniach Stanisława Piotrowicza. Wg publicysty "Rz", samoobrona posła PiS jest "w kilku punktach jest dziurawa".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Stanisław Piotrowicz nie ma wątpliwości, że dziś jest osobą najbardziej atakowaną. Przekonywał, że jedynie "parafował" akt oskarżenia przeciwko Antoniemu Pikulowi. A poza tym współpracował z obrońcą działacza.

Jak komentuje Michał Szułdrzyński, na sprawie posła-byłego komunistycznego prokuratora PiS "straci wiarygodność, jako partia, która ma ostatecznie pogrzebać komunizm".

Jak podkreśla publicysta "Rzeczpospolitej", wersja przedstawiona przez Piotrowicza ma luki. Łatwo można to zobaczyć porównując aktualne wypowiedzi posła z tym, co mówił raptem trzy lata temu - w wywiadzie dla "Gazety Polskiej".

"Mówił że jego podpisu pod aktem oskarżenia nie było, a prócz przesłuchania Pikula nie podejmował innych czynności. Mówił też, że wstyd mu, że w stanie wojennym był w PZPR i nie zachował się heroicznie. W poniedziałek zapewniał, że zawsze postępował tak jak trzeba i działał zgodnie z chrześcijańskimi wartościami. W dodatku przekonywał, że prawie w ogóle nie zajmował się sprawami politycznymi. Tyle że w PZPR działał" - podkreśla Szułdrzyński.

I przypomina, że za swoje działania Stanisław Piotrowicz dostał Brązowy Krzyż Zasługi.

PiS nie traci poparcia. Najnowszy sondaż pokazuje słabość opozycji>>>

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM