"Jesteśmy dziś jakimś dziwolągiem. Powstało wrażenie, że Polacy oszukiwali"

Radosław Sikorski przyznaje, że zabrakło mu wyobraźni, by przewidzieć, jak wielkie spustoszenia poczyni Prawo i Sprawiedliwość. B. szef MSZ nie zostawia suchej nitki na polityce zagranicznej rządu PiS. "Grupa Wyszehradzka jest w Unii postrzegana jako sojusz bezczelnych niewdzięczników" - stwierdza w wywiadzie dla "Polityki".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Jak mówił Sikorski, w wywiadzie, którego udzielił "Polityce" razem z żoną Anne Appelbaum-Sikorską, był przekonany, że PiS "w ciągu pół roku zrujnuje pozycję międzynarodową Polski".

Ale zupełnie nie przewidział, że partia Jarosława Kaczyńskiego "złamie konstytucję, sparaliżuje Trybunał Konstytucyjny, zlikwiduje służbę cywilną, przejmie media publiczne i zrobi z nich swoją tubę propagandową". "Jest gorzej, niż nawet ja prorokowałem" - przyznał.

Sikorski i jego żona trafili na "czarna listę" największych wrogów PiS. Były minister, który przypomnijmy przed laty przeszedł do PO właśnie z Prawa i Sprawiedliwości, nie kryje, że trudno mu się z taką rola pogodzić.

"Ja to dalej przeżywam, bo siedem lat pracowałem na to, by Polska znalazła się w grupie trzymającej władzę w UE" - stwierdził.

Anne Appelbaum-Sikorska nie kryje, że ja także ataki ze strony PiS bolały. Bo - jak sama mówi - wiele "lat życia" poświęciła promocji naszego kraju.

"Więc na początku czułam się bardzo urażona. Ale potem coś się we mnie przełamało. Już mnie to nie obchodzi. Naprawdę rozpoznaję w tym ich języku propagandę lat 80. Nie jest to grupa ludzi, których opinie i stanowiska mogą mnie obchodzić i dotknąć" - powiedziała publicystka "The Washington Post".

"Jesteśmy jakimś dziwolągiem"

Według Radosława Sikorskiego, skala szkód poczynionych w polityce międzynarodowej przez obecne władze, robi bardzo duże wrażenie, jeśli zestawi się to z sukcesami, jakie w niedawnej przeszłości odnosiła Polska.

"Wchodziliśmy do kolejnych wpływowych kręgów. Polska uczestniczyła w europejskich G6, wpływała na stanowisko Trójkąta Weimarskiego, cała Europa przyjmowała polskie Partnerstwo Wschodnie. A dziś jesteśmy jakimś dziwolągiem. Grupa Wyszehradzka jest w Unii postrzegana jako sojusz bezczelnych niewdzięczników. Na Zachodzie powstało wrażenie, że przez te osiem lat Polacy oszukiwali, tylko udawali, że są europejscy. A teraz wrócili w stare koleiny. Koledzy z PiS nie doceniają, jak bardzo egzotycznym jest dla Zachodu polski sarmatyzm" - ocenił.

Trzeba szykować się na najgorsze

Appelbaum i Sikorski ostrzegają przed skutkami polityki międzynarodowej Donalda Trumpa. Wg byłego ministra obrony oraz spraw zagranicznych, prezydentura miliardera to poważne wyzwanie dla naszych władz. Choć w obozie PiS roi się przecież od sympatyków Trumpa...

"Trzeba najpierw w poważny sposób przetestować intencje strony amerykańskiej. Zresztą Putin, moim zdaniem, sam przetestuje Stany Zjednoczone - i na Bliskim Wschodzie, i tu, w Europie Wschodniej. Na ten scenariusz powinniśmy być politycznie i psychologicznie przygotowani, bo w przeszłości wiele naszych tragedii narodowych wynikało z nieodpowiedzialnego, wręcz kryminalnego optymizmu" - uważa.

Według jego żony, poważnie trzeba brać pod uwagę, że "Trump będzie chciał zniszczyć NATO i nawiązać specjalne stosunki z Putinem".

"Możliwe, że Ameryka nie tylko przestanie być gwarantem demokracji w Europie, ale też ze zacznie promować w Europie nacjonalizm" - stwierdziła Anne Appelbaum-Sikorska.

"Ostatnia szansa Clinton? 20 elektorów nie chce zagłosować na Trumpa">>>

DOSTĘP PREMIUM