"Jak przyjdzie co do czego, to Kaczyński umyje ręce. Przed TK staną Duda i Szydło"

"To, co się dzisiaj dzieje, nie ma nic wspólnego z patriotyzmem, bo jak mówił Seneka: "Ojczyznę kocha się nie dlatego, że wielka, ale dlatego, że własna. Grzechem jest szkodzić ojczyźnie, a więc także współobywatelowi, gdyż on jest częścią ojczyzny" - ocenia Zbigniew Preisner. Słynny kompozytor przyznał, że pierwszy raz boi się, że w Polsce może wybuchnąć wojna domowa.

Według Zbigniewa Preisnera, do przelewu krwi może dojść, bo jeszcze nigdy Polska i Polacy nie byli tak podzieleni. Winę za to ponosi Prawo i Sprawiedliwość.

"Dobra zmiana zboczyła z kursu i zmienia się w wielki chaos. Mógłbym oczywiście powiedzieć, że mało mnie to obchodzi, bo po filmach Kieślowskiego napisałem muzykę tylko do jednego filmu w Polsce. Pracuję za granicą. Ale nie będę siedział cicho, bo na moich oczach legalnie wybrana władza dokonuje wewnętrznego rozbioru Polski, niszczy dorobek wielu pokoleń" - mówi w wywiadzie dla "Newsweeka".

Dla kompozytora, to co się obecnie działa, jest jak powrót do czasów PRL-u. "Od Gomułki, Gierka, Jaruzelskiego słyszałem epitety o warchołach, wichrzycielach, podżegaczach. Dzisiaj od przedstawicieli partii rządzącej słyszę o drugim sorcie, o komunistach i złodziejach, manifestujące tłumy nazywa się rebelią" - wylicza Zbigniew Preisner.

Nowy I sekretarz

Trzymając się porównań do PRL-u, kompozytor porównuje prezesa PiS do "wszechwładnego" komunistycznego sekretarza. Tylko, że - jak podkreśla w rozmowie z "Newsweekiem" - tego dzisiejszego sekretarza nie można pociągnąć do żadnej odpowiedzialności.

"Jak przyjdzie co do czego, to on umyje ręce. Powie: przecież był prezydent, była premier, marszałkowie Sejmu i Senatu, minister sprawiedliwości. Ja byłem zwykłym posłem, a to, co mówiłem, to były moje prywatne propozycje. Przed Trybunałem Stanu staną pan Andrzej Duda za wielokrotne złamanie konstytucji i pani Beata Szydło za niepublikowanie wyroków TK. Kaczyński pozostawi ich samym sobie równie szybko, jak dziś wprowadza zmiany" - uważa Preisner.

Jak ocenił w rozmowie z Aleksandrą Pawlicką, działania PiS nie mają żadnego związku z patriotyzmem. "Bo jak mówił Seneka: 'Ojczyznę kocha się nie dlatego, że wielka, ale dlatego, że własna. Grzechem jest szkodzić ojczyźnie, a więc także współobywatelowi, gdyż on jest częścią ojczyzny'" - argumentował kompozytor.

Zbigniew Preisner nigdy nie krył, że z PiS mu nie po drodze. Groził, między innymi, procesem za wykorzystanie jego utworu "Miejcie nadzieję" podczas wiecu w Krakowie, w trzecią rocznicę pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu.

DOSTĘP PREMIUM