Dera: Ograniczenie kadencyjności w samorządach nie powinno działać wstecz. Prezydent na to nie pozwoli

- Ograniczenie kadencyjności w samorządzie jest czymś naturalnym - uważa Andrzej Dera. Ale - jak ocenił prezydencki minister - wprowadzenie teraz nowych zasad nie powinno dotyczyć osób, które obecnie pełnią funkcję wójtów, burmistrzów, prezydentów miast. - Prawo nie działa wstecz - dodał.

Prezydencki minister powiedział, że w jego odczuciu, jako prawnika, ograniczenie kadencyjności powinno dotyczyć przyszłości.

Prezydent na to nie pozwoli 

- Nie powinno ono obejmować tych ludzi, którzy dzisiaj pełnią funkcje, gdyż jest stara paremia w prawie rzymskim: Lex retro non agit, że prawo nie działa wstecz. Tutaj, gdyby była tak próba, myślę, że stanowisko pana prezydenta będzie jednak takie, że na to nie pozwoli - powiedział Dera w programie #RZECZoPOLITYCE.

- Mam nadzieję, że nikt nie będzie zmieniał tych podstawowych zasad prawa rzymskiego. Prawo nie działa po prostu wstecz - powiedział.

Zaznaczył, że w samorządach na poziomie gmin mamy system zbliżony do systemu prezydenckiego, w którym bardzo silną pozycję ma jedna osoba: wójt, burmistrz, prezydent. Jak podkreślił, w Polsce konstytucja ogranicza możliwość sprawowania funkcji prezydenta państwa do dwóch kadencji.

W sprawie samorządu Kaczyński liczy na TK

Jarosław Kaczyński zapowiedział, że chciałby, aby najbliższe wybory samorządowe w 2018 r. odbyły się według nowych zasad. W wywiadzie dla lokalnej TVP prezes PiS zaznaczył, że ostateczną decyzję w kwestii "dwukadencyjności liczonej wstecz" podejmie Trybunał Konstytucyjny.

- Nie mam wątpliwości, że ta ustawa zostanie zaskarżona. A czy Trybunał uzna, że to jest działanie prawa wstecz i po prostu uchyli te przepisy, czyli zaczną one obowiązywać dopiero za osiem lat. Czy może uzna, że ta zasada nie została złamana i przepisy mogą wejść od razu w życie, tego nie wiem i nie jestem w stanie przewidzieć - mówił Kaczyński.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM