Anne Applebaum: Nie chcę wieszczyć katastrofy. Ale boję się rosyjskiej okupacji części Europy Wschodniej

Anne Applebaum jest pewna, że Polacy nie mają co liczyć na przychylność Donalda Trumpa. Choć obiecywał nam zniesienie wiz. "Ktoś mu powiedział, że powinien przemówić do Polonii, bo to się przełoży na głosy. Ale poza tym nie ma ani jednego śladu, że Trump jest zainteresowany Polską. Więź, którą czuje z Putinem jest znacznie głębsza" - ocenia publicystka "Washington Post".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Sympatia, jaką prezydent-miliarder darzy prezydenta Rosji nie jest tajemnicą. Ciepłe wypowiedzi i pochwały pod adresem Kremla to nie wszystko. "Wiem też na pewno, że już w zeszłym tygodniu chciał znieść sankcje nałożone na Rosję, jednak sprzeciwił się temu lider republikańskiej większość w Senacie, Mitch McConell. Również Theresa May prosiła go, żeby tego nie robił" - stwierdziła Anne Applebaum w rozmowie z "Newsweekiem".

Satysfakcje prezydenta Rosji budzą też pewnie wszelkie wypowiedzi Donalda Trumpa na temat NATO. Prezydent USA nigdy nie krył antypatii wobec Paktu Północnoatlantyckiego. A argumentem nie są jedynie wydatki ponoszone przez Stany Zjednoczone na rzecz sojuszu.

"Trump zadaje pytanie w rodzaju: 'Po co nam w ogóle NATO?' A skoro nie wierzy w żadne wspólne wartości, skoro nie widzi żadnej różnicy między demokracją a autokracją, to cóż dla niego znaczyłaby utrata jednego czy dwóch państw? Po co Trumpowi Estonia? Po co Trumpowi Polska?" - pyta Applebaum.

To tylko kampania

Pytanie o Polskę warto też zadać w kontekście obietnic wyborczych obecnego prezydenta USA. Trump, przypomnijmy, komplementując Polonię obiecywał zniesienie wiz dla Polaków.

"Ktoś mu powiedział, że powinien pojechać i przemówić do Polonii, bo to się przełoży na głosy. I rzeczywiście zdobył te głosy. Ale poza tym nie ma ani jednego śladu, że Trump jest zainteresowany Polską i rozumie, że to kraj, który zawsze stał po stronie USA. Całkiem możliwe, ze od czasu do czasu cos powie o Polsce. Ale więź, którą czuje z Putinem jest znacznie głębsza" - mówiła publicysta "Washington Post" w rozmowie z "Newsweekiem".

Protesty, które poprawiają nastroje

Donald Trump zaraz po objęciu prezydentury wziął się za wcielanie w życie swojej wizji świata. I wywoływanie protestów, nie tylko w swoim kraju.

Applebaum nie jest optymistką. "Nie chcę wieszczyć katastrofy. Ale jeśli Trump będzie nadal używał takich metod, może dojść do wojny handlowej z Chinami. Boję się też rosyjskiej okupacji części Europy Wschodniej" - stwierdziła.

Laureatka Nagrody Pulitzera uważa, że rządy Trumpa skończą się dla samych Amerykanów potężnymi kłopotami. Nie tylko z powodu międzynarodowej polityki prezydenta.

"Przede wszystkim będzie się starał przekupić wyborców wielkimi inwestycjami, na które zaciągnie gigantyczne długi. Tego najbardziej się boję. To metoda stosowana przez populistów w Ameryce Południowej - w Argentynie czy Brazylii: najpierw inwestycje publiczne, potem dochodzi inflacja, a na końcu mamy wielki kryzys" - powiedziała.

Applebaum nie jest przekonana, czy Trumpa uda się odsunąć od władzy w drodze impeachmentu. Nie wierzy też, że masowe protesty będą miały wpływ na kurs Waszyngtonu. "Protesty sprawią, że poczujemy się lepiej, i pozwolą wygrać kilka bitew, ale nie przyniosą zwycięstwa. Ameryka to demokracja. Nie będzie tu żadnego Majdanu. Trzeba po prostu wygrać wybory" - mówiła w rozmowie z "Newsweekiem".

"Jesteśmy dziś dziwolągiem. Powstało wrażenie, że Polacy oszukiwali" - ocenia Sikorski>>>

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM