PiS się przestraszył? Z obrad wyrzucono punkt ws. recept na pigułki "dzień po"

Zmiana planów w Sejmie, z porządku obrad wycofano punkt dotyczący wprowadzenie recept na pigułki "dzień po". W środę sejmowa komisja, glosami PiS, poparła pomysł reglamentacji tabletek ellaOne. - Ta decyzja to plunięcie kobietom w twarz - uważa Renata Kim.

O zmianie w pracach Sejmu poinformował wicemarszałek Joachim Brudziński. Tłumaczył, że decyzję o rezygnacji z dyskusji o nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, w której zawarte są przepisy ws. tabletek ellaOne, podjęto po posiedzeniu Konwentu Seniorów.

A jeszcze kilkanaście godzin wcześniej sejmowa komisja - glosami posłów partii rządzącej - poparła projekt wprowadzenia recept na pigułki "dzień po".

- To symboliczna decyzja, jak splunięcie kobietom w twarz i powiedzenie: to my będziemy decydować kiedy i jakie tabletki zażywasz - komentowała w TOK FM decyzję komisji Renata Kim.

Dziennikarka portalu Onet.pl przypomniała, że posłowie popierają reglamentację pigułek, w kraju w którym utrudnia się dostęp do innych form antykoncepcji.

- Mamy przecież dyskusję, czy sumienie aptekarzy jest ważniejsze od sumień kobiet i czy mogą oni odmówić sprzedaży środków antykoncepcyjnych.

Za wprowadzeniem recept na pigułki "dzień po" wielokrotnie opowiadał się minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Jak powtarza, to "przywrócenie normalności".

"Radziwiłł stawia się w roli Boga. jeśli mnie to irytuje, to kobietę musi to denerwować poczwórnie" - ocenia Tomasz Lis

Zdaniem Doroty Warakomskiej, zgoda sejmowej komisji na wprowadzenie recept na tabletki ellaOne, pokazuje, że rządzący nie przejmują się protestami i strajkami kobiet. - Bez względu na to co robimy oni robią swoje - mówiła gospodyni "Poranka Radia TOK FM".

DOSTĘP PREMIUM