"Rz" ujawnia: Nagrania z TVP Info nie były częścią "afery taśmowej". To zupełnie inne źródło

Blisko dwa tygodnie temu TVP Info ujawniła kilka krótkich fragmentów rozmów z udziałem m.in. ks. Kazimierza Sowy, ówczesnego rzecznika rządu Pawła Grasia czy byłego już wtedy szefa BOR Mariana Janickiego. Jak ustaliła "Rzeczpospolita" nic nie wskazuje na to, żeby nagrania były częścią tzw. afery taśmowej.

Blisko dwa tygodnie temu TVP Info ujawniła kilka krótkich fragmentów rozmów z udziałem ks. Kazimierza Sowy, ówczesnego rzecznika rządu Pawła Grasia, byłego już wtedy szefa BOR Mariana Janickiego czy biznesmena Jerzego Mazgaja. 

Według stacji, rozmowy nagrano w lutym 2014 roku w warszawskiej restauracji "Sowa i Przyjaciele", i co więcej, miały być częścią tzw. afery taśmowej, która w 2014 roku wstrząsnęła rządem Donalda Tuska. Teraz, jak twierdzi "Rzeczpospolita", nielegalne  nagrania pochodzą z innego źródła niż biznesmen Marek Falenta, prawomocnie skazany za udział w aferze.    

"Rz" przypomina, że Łukasz N., kelner z restauracji Sowa & Przyjaciele, który poszedł na współpracę z prokuraturą i ujawnił mechanizm nagrywania polityków oraz biznesmenów, nigdy nie wymienił nazwiska księdza Kazimierza Sowy czy biznesmena Jerzego Mazgaja wśród osób, które miał nagrywać.

To nie są nagrania od Falenty

"Nagranie ujawnione przez TVP Info nie pochodzi z tzw. afery taśmowej. To prawdopodobnie próba legalizacji zupełnie innych taśm niezwiązanych z tzw. grupą Falenty " - mówi w rozmowie z "Rz" osoba znająca kulisy „afery taśmowej".

Żadna z prokuratur nie dysponuje nagraniami

Co więcej, "Rz" zwraca uwagę, że śledczy dotąd nie wszczęli postępowania sprawdzającego, by zbadać nagrania. Dlaczego tak się dzieje? Żadna z prokuratur, w tym ta która prowadziła śledztwo "podsłuchowe" nie ma nagrania ujawnionego przez TVP Info.

W czerwcu 2014 roku nielegalne nagrania polityków z warszawskich restauracji ujawnił tygodnik "Wprost". Na nagraniach były między innymi wypowiedzi ówczesnego szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ Radosława Sikorskiego, ministerstwa infrastruktury Elżbiety Bieńkowskiej oraz prezesa Narodowego Banku Polskiego Marka Belki i szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Pawła Wojtunika.

Ujawnione wtedy nagrania wywołały kryzys w rządzie Donalda Tuska. We wrześniu 2015 roku do sądu trafił akt oskarżenia w sprawie trzech osób, oskarżonych o zlecenie i przeprowadzenie nielegalnych podsłuchów. Byli to biznesmen Marek F., kelnerzy Konrad Lassota i Łukasz N. oraz współpracownik Marka F., Krzysztof R. W grudniu 2015 roku Marek F. został skazany nieprawomocnie na 2 i pół roku więzienia, Konrad L. i Krzysztof R. na 10 miesięcy w zawieszeniu i grzywny.

Sąd odstąpił od ukarania Łukasza N., który współpracował z prokuraturą.

DOSTĘP PREMIUM