Jażdżewski: Napadnijmy na Niemcy. Wróg to dla nas idealny, bo z ekozajobem, pacyfistyczny

- Wykonajmy atak z zaskoczenia. Niemcy to dla nas wróg idealny: bezbronny, bez ducha walki, absolutnie do pokonania - ironizuje publicysta Leszek Jażdżewski. Skąd taki pomysł?

- Pomysł to z pozoru absurdalny. Ale tylko z pozoru. Skalkulujmy sprawę na chłodno, jak minister Waszczykowski swoje dyplomatyczne wystąpienia - ironizuje Leszek Jażdżewski na swoim blogu w "Polityce". I w wyjątkowo żartobliwy sposób wymienia, dlaczego warto wytoczyć wojnę Niemcom, a właściwie, dlaczego - "nasze Wojska Obrony Terytorialnej zamaskowane jako Wielki Marsz Przyjaźni Polskich Kibiców Walczących, pod Macierewiczem na białym Misiewiczu" - powinien triumfalnie wkroczyć do Berlina. 

"Bez żenady szwargoczą po niemiecku"

Dlaczego, więc nie powinniśmy darować Niemcom? Nie tylko za niewypłaconą Polakom reparację.   

Niestety, Niemcy nie tylko nie wypędzili precz Eriki Steinbach, ale też bezczelnie do Polski przyjeżdżają, na zakupy, w odwiedziny, często na tzw. Ziemie Odzyskane (bo przecież już za Piasta Kołodzieja były one prapolskie, a niemieckie tylko przejściowo), i zupełnie bez żenady szwargoczą tam sobie po niemiecku, wykupując polską żywność i benzynę – tyle że już nie za marki, ale za euro – różnica czysto semantyczna – spytajcie Greków

- ironizuje publicysta, podkreślając, że jest jeszcze coś: "Niemcy napuszczają na nas muzułmanów".

Niby przyjmują do siebie, nazywają uchodźcami, ale de facto chodzi o to, żeby polskie granice otworzyć na multi-kulti, burkini i obowiązkowy halal w każdej stołówce. I co z tego, że kebab stał się naszym narodowym daniem – to jak fasolka po bretońsku czy ryba po grecku albo karp po żydowsku. Potrawę jeść – jemy, ale obcych wpuszczać tu nie chcemy

Nr jeden: Tusk, nr dwa: Owsiak 

Ponadto zdaniem felietonisty Niemcy obstawiają w Polsce swoich ludzi - volksdeutschów.

"Numer jeden – wiadomo – Tusk. Z pochodzenia Niemiec (czy Kaszub, jeden pies). Z przekonań liberał czyli nie-Polak. Do tego mówi po niemiecku. Przypadek? Realizuje antypolską unijną politykę dyktowaną mu w Berlinie przez Merkel i udaje jeszcze niezaangażowanego" - podkreśla Jażdżewski.

W felietonie przeczytamy też o Owsiaku. - Zaskoczeni? - pyta zalotnie dziennikarz. 

A to czemu robi wielką imprezę pod niepolską nazwą, w dodatku tuż przy niemieckiej granicy? I zaprasza wszystkich w imię „tolerancji”, jak leci – uchodźców, Niemców, nawet niemieckich strażaków (jakby polski strażak gorzej pożary gasił!).

- ironizuje. 

Cały tekst na blogu w "Polityce". 

"Nie oczekujmy, że z protestów natychmiast powstaną nowe partie"

DOSTĘP PREMIUM