Dudek: Komuniści też zwalczali legendę Piłsudskiego, a tylko ją wzmocnili. I tak będzie z Wałęsą

- Każdy, kto poczuwa się do tradycji Sierpnia '80, ma prawo organizować obchody. Także KOD - mówi prof. Antoni Dudek w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Historyk przypomina też, że w pierwszej "S" Lech Kaczyński był postacią drugoplanową i nic tych faktów nie zmieni.

To już tradycja, że kolejna - w tym roku 37. - rocznica Porozumień Sierpniowych, obchodzona jest atmosferze sporu, a nawet ostrego konfliktu politycznego. Zdaniem politologa i historyka, prof. Antoniego Dudka, dzieje się tak, bo żadna stron sporu nie chcą zrezygnować z przejęcia tradycji Solidarności.

Prof. Dudek w wywiadzie dla "Rz" mówi, że byłoby dobrze, gdyby organizowano obchody wspólnie, ale ta atmosfera konfliktu już w 2010 roku doprowadziła do zerwania współpracy między IPN, a Europejskim Centrum Solidarności, kiedy on sam uczestniczył w takiej próbie. 

Od tamtego czasu (atmosfera) tylko się pogorszyła. Sprawa jest jasna – nie będzie wspólnych obchodów solidarnościowych w tym roku, ani w latach kolejnych

- przewiduje historyk.

Zdaniem prof. Dudka, to że od lat nie udaje się doprowadzić do wspólnego świętowania tak ważnej dla wszystkich Polaków rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, jest winą niskiej kultury politycznej.

Lech Kaczyński nigdy nie będzie symbolem Solidarności

Były przewodniczący rady IPN nie zgadza się z byłym szefem "S", który stwierdził, że to Lech Kaczyński jest prawdziwym symbolem ruchu, a nie Lech Wałęsa:

To nie jest prawda. Przez moment Lech Kaczyński był wiceprzewodniczącym "S" i faktycznie kierował związkiem, ale był to moment z przełomu 1989 i 1990 roku, kiedy Wałęsa nie był jeszcze prezydentem, ale już nieformalnym przywódcą państwa. Tyle że już wówczas "S" była cieniem tej z lat 1980–81. _ani PiS. (...) Janusz Śniadek może zaklinać rzeczywistość, ale z tego nic nie będzie

 "Z Wałęsą będzie jak z Piłsudskim"

Przy okazji dyskusji wokół roli Lecha Wałęsy, prof Antoni Dudek zwraca uwagę, że z byłym prezydentem będzie jak z Piłsudskim - dla jednych będzie bohaterem, a dla innych "zdrajcą sprawy polskiej".

Za kilkadziesiąt lat w Polsce będą stały pomniki Lecha Wałęsy, a nie tylko te stawiane teraz Lechowi Kaczyńskiemu. Zapewne Jarosław Kaczyński chciałby zrzucić z cokołu Wałęsę i zastąpić go bratem, ale mimo że jest dziś najpotężniejszym człowiekiem w Polsce, nie ma na to szans. Pisanie historii od nowa nie uda się PiS, tak jak nie udało się nikomu na dłuższą metę. Komuniści też zwalczali legendę Piłsudskiego, ale tylko ją wzmocnili. (...) Podobnie będzie z Wałęsą, którego przeciwnicy pozostaną w cieniu historii "S", a budowa przeciwwagi w postaci Lecha Kaczyńskiego jest skazana na porażkę. On ma swoje miejsce w historii jako trzeci prezydent RP wybrany w wyborach powszechnych

- podkreśla historyk w "Rzeczpospolitej".

31 sierpnia 1980 roku, w Sali BHP Stoczni Gdańskiej im. Lenina, podpisano porozumienie pomiędzy Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym, a przedstawicielem komunistycznego rządu. Porozumienie zakończyło kilkunastodniowy strajk i przewidywało między innymi powstania wolnych związków zawodowych, częściowe ograniczenie cenzury oraz przywrócenie do pracy robotników zwolnionych po protestach w 1970 i 1976 roku.

Porozumienia ze strony MKS podpisał Lech Wałęsa, zaś ze strony rządowej członek KC PZPR Mieczysław Jagielski.

DOSTĘP PREMIUM