"Sukces Prawa i Sprawiedliwości nie ma nic wspólnego z master planem Kaczyńskiego"

- Wielu krytyków oburza się na PiS, zamiast zrozumieć powody, dzięki którym partia osiąga sukces - w TOK FM Michał Szułdrzyński wyjaśnia, dlaczego mimo fali krytyki poparcie dla PiS nie spada.

Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w tym roku na Prawo i Sprawiedliwość zagłosowałoby blisko 40 proc. Polaków. Na Platformę Obywatelską, największa partię opozycyjną, zaledwie 16 proc. Mimo tego, że Polska ma kłopoty w UE, oskarżana jest o łamanie demokratycznych standardów, tysiące osób bierze udział w antyrządowych protestach - poparcie dla PiS nie spada. Dlaczego?

"Polacy nie zwariowali"

Wyborcy PiS są ludźmi racjonalnymi - ocenia Michał Szułdrzyński. Zdaniem publicysty "Rzeczpospolitej", zwolennicy partii rządzącej widzą w PiS partię, która realizuje ich interesy.

Bo choć wszyscy ekonomiści mówili, że zawali się gospodarka, bo weszło 500 plus, gospodarka nie zawaliła się. Ekonomiści mówią o tym, i pewnie mają rację, że system emerytalny zawali się po obniżeniu wieku emerytalnego, jednak Polacy we wszystkich sondażach pokazują, że są zwolennikami tej zmiany

- mówił. I podkreślił, że wielu krytyków oburza się na PiS, "zamiast zrozumieć powody, dzięki którym partia osiąga sukces".

Zdaniem Szułdrzyńskiego, sukces Prawa i Sprawiedliwości nie ma nic wspólnego z "master planem Kaczyńskiego".

To raczej suma wykorzystanych okazji oraz zbiegów okoliczności. PiS obietnicę złożył i obietnicę dotrzymał

- podsumował.

"Potwornie pokraczny PiS" z sukcesami

Z kolei Grzegorz Sroczyński piętnuje "potwornie pokraczny" PiS za niekonsekwencję w działaniach.

To nie jest tak, że Kaczyński nagle odkrył duszę Polaka albo, że Polacy nagle dali się ogłupić

- uważa Grzegorz Sroczyński. Gość TOK FM zaznaczył, że Polacy "cholernie boją się chaosu". - Zależy nam na tym, aby w państwie było w miarę spokojnie - dodał i zaznaczył: 

Polityka PiS polega na pokracznym, głupim, zupełnie niepotrzebnym otwieraniu frontów. Zresztą nieskutecznym - nie zrobili reformy sądów, własny prezydent powiedział im: stop. Chaos będzie wylewał się na kolejne dziedziny. Nie ma bata - tak prowadzona polityka, bez żadnej konsultacji, wywołuje takie właśnie efekty

- dodał. 

  

DOSTĘP PREMIUM