Już nie tylko ekolodzy. Przeciwko rzezi dzików buntują się sami myśliwi. "To sprzeczne z etyką"

Decyzja ministra Szyszki o odstrzeleniu w październiku i listopadzie 2017 znacznej części populacji dzików wz. z epidemią ASF, jest "kuriozalna" - mówi OKO.press Sławomir Kłoda, myśliwy z woj. zachodniopomorskiego.

"0,1 osobnika na km kw. na wschód i 0,5 osobnika na km kw. na zachód od Wisły. Tyle tylko dzików ma zostać w Polsce - chce Jan Szyszko i kierowane przez niego Ministerstwo Środowiska" - podaje serwis OKO.press, który przypomina jednocześnie, że odstrzał ma być przeprowadzony także na terenie parków narodowych.

Jak już pisaliśmy, pod koniec sierpnia Szyszko podpisał rozporządzenie ws. odstrzału zwierząt, które obejmuje 11 parków narodowych.

Klub Przyrodników, organizacja działająca od 1989 roku na rzecz ochrony przyrody w Polsce, która nazywa plany ministerstwa wprost "rzezią" przypomina, że do tej pory na tych obszarach obowiązywał zupełny zakaz polowań na jakiekolwiek zwierzęta.

Zobacz też: Kapelan Lasów Państwowych postrzelił rysia? Myśliwy: Ksiądz wziął wtedy sznurek i go zdusił

Okazuje się, że rzeź na tak masową skale nie podoba się nie tylko ekologom. Krytykują ja także sami myśliwi. Sławomir Kłoda, myśliwy z woj. zachodniopomorskiego, mówi OKO.press, że rozporządzenie ministra, które w efekcie ma powstrzymać rozwój epidemii ASF, jest "kuriozalna" i stanowi zagrożenie dla ekosystemu leśnego

Dodatkowo, jak przekonuje myśliwy, odstrzał wszystkich loch, także ciężarnych oraz prowadzących i karmiących warchlaki, jest sprzeczny z etyką łowiecką i okrutny, bo "skazuje młode dziki na powolną śmierć głodową".

Bezpośrednim pretekstem do wydania decyzji jest afrykański pomór świń (ASF), choroba, która zagraża trzodzie chlewnej w Polsce i utrudnia eksport mięsa. Niedawno Szyszko przyznał, że roczny odstrzał dzików może przekroczyć 250 tys. sztuk.

Spotkanie z ekspertami UNESCO. W przerwie odmówiono modlitwę w intencji Puszczy Białowieskiej

DOSTĘP PREMIUM