Szydło jak Putin? Szostkiewicz: Myli misję szefowej rządu z misją katolickiej misjonarki

"Pani premier myli misję szefowej rządu z misją katolickiej misjonarki. Polityk tego szczebla na taką pomyłkę pozwolić sobie nie może. Chyba że nazywa się Władimir Putin" - pisze na blogu Adam Szostkiewicz.

W ubiegłym tygodniu francuska Rada Stanu zadecydowała, że siedmiometrowy pomnik przedstawiający Jana Pawła II może zostać na głównym placu Ploermel, pod warunkiem, że zostanie z niego zdjęty krzyż.

Krzyż jest symbolem o charakterze religijnym i we Francji nie może być wystawiony w miejscu publicznym. Jest to niezgodne z laickim charakterem Republiki Francuskiej, określonym w 1905 roku w ustawowym przepisie o rozdzieleniu państwa od Kościoła.

Ingerencja w sprawy Francji

Beata Szydło zadeklarowała chęć przejęcia od Francji pomnika. Reakcję premier skrytykował Adam Szostkiewicz. Zarzucił jej hipokryzję, ponieważ spór dotyczy francuskiego prawa. "Dotąd sprzeciwiała się wszelkim ingerencjom europejskim w sprawy wewnętrzne państwa polskiego. A zwłaszcza tym dotyczącym materii prawnej" - zauważa na blogu portalu Polityka.pl o Beacie Szydło. 

Zdaniem Szostkiewicza, takie słowa mogą zostać odebrane jako krytyka zasady laickości oraz ingerencja w wewnętrzne sprawy Francji. "To już jest rzecz poważna i trudna do zaakceptowania" - skomentował.

Szydło jak Putin?

Publicysta zarzucił Szydło, że nie taka jest rola premiera. "Pani premier myli misję szefowej rządu z misją katolickiej misjonarki. Polityk tego szczebla na taką pomyłkę pozwolić sobie nie może." - skomentował. Porównał ją tu do Władimira Putina wyjaśniając, że prezydent Rosji "od lat wspiera rosyjskie prawosławie za granicą".

Adam Szostkiewicz zaznacza też kolejne powiązanie. Autorem pomnika Jana Pawła II w Ploermel jest rzeźbiarz Zurab Cereteli, "uważany za sprzymierzeńca prezydenta Putina".  

Cereteli nie zgadza się na żadne zmiany, ale nie jest jasne, czy zgadza się na ewentualne wygnanie swego dzieła do Polski rządzonej przez PiS, oskarżający Kreml o współudział w katastrofie smoleńskiej.

- pisze Szostkiewicz, zarzucając premier Szydło brak konsekwentności.

Publicysta spekuluje też, że Beata Szydło chce interwencją w sprawie pomnika "umocnić swoją pozycję w obozie rządzącym". Jego zdaniem zwiększa to poparcie dla Szydło wśród środowisk prawicowych. Jego zdaniem, taka "prywatna krucjata" musi być skonsultowana z ministrem spraw zagranicznych.

DOSTĘP PREMIUM