Protest ekologów w siedzibie Lasów Państwowych. Policja siłą usunęła ich sprzed budynku

Przez kilka godzin trwał protest w siedzibie Lasów Państwowych w Warszawie. Policja kordonem otoczyła ekologów, którzy domagali się zaprzestania wycinki Puszczy Białowieskiej. Przed godziną 18 funkcjonariusze siłą zaczęli usuwać protestujących.

Aktywiści zablokowali wejście do siedziby Lasów Państwowych w Warszawie beczką z betonem, do której przykuli się łańcuchami. Cześć protestujących weszła do budynku. Do siedziby spółki ściągnięto policję, która - jak relacjonował reporterka Radia TOK FM -  otoczyła kordonem aktywistów. Na miejscu doszło do przepychanek.

"Wyciąć władzę, a nie Puszczę!" - skandują protestujący, którzy domagają się natychmiastowego zaprzestania wycinki Puszczy Białowieskiej. Policja poprosiła ich by dobrowolnie opuścili budynek. W przeciwnym razie, jeśli nie dostosują się do poleceń, mundurowi usuną ich siłą. Co ciekawe, taką samą propozycję nie do odrzucenia usłyszeli dziennikarze, którzy relacjonują protest ekologów.   

W pewnym momencie grupa ekologów została zaproszona na rozmowy z przedstawicielem Lasów Państwowych. Protestujący przekazali urzędnikom swoje postulaty, ci mają teraz czas, aby je przedyskutować i zdecydować, czy mogą pójść na jakieś ustępstwa w sprawie wycinki puszczy białowieskiej.

Przed 18 policjanci zaczęli siłą usuwać protestujących.  - Po wielokrotnych apelach do akcji wkroczyła policja - mówiła IAR rzeczniczka Lasów Państwowych, Anna Malinowska. Funkcjonariusze zaczęli wynosić protestujących i przecinać łańcuchy oraz rury, którymi przykuli się do różnych przedmiotów. Policja podała, że zatrzymano 22 osoby. 

Zakaz wycinki i wniosek o kary dla Polski

Niedawno Komisja Europejska podtrzymała wniosek o kary finansowe dla Polski za złamanie zakazu wycinki w Puszczy Białowieskiej i o utrzymanie nakazu zaprzestania wszelkich prac.

Na wniosek komisji wstępny zakaz prowadzenia prac w Puszczy wydał pod koniec lipca wiceprezes Trybunału Europejskiego. Ma on obowiązywać do czasu zakończenia postępowania przeciwko Polsce o naruszenie unijnego prawa, co może potrwać około roku. 

Polska nakaz zignorowała. Ministerstwo Środowiska z Janem Szyszko na czela idzie w zaparte i próbuje przekonać Polaków, bo urzędników unijnych się nie udało, że drzewom w puszczy zagraża kornik drukarz. Ostatnio resort próbował bezskutecznie nastraszyć obywateli, którzy przypadkiem chcieliby zapuścić się do puszczy, przed... upadającymi świerkami.

Proces przeciwko Polsce w sprawie wycinki ma rozpocząć się 12 grudnia.

Działaczka Fundacji Strefa Zieleni demaskuje manipulację Jana Szyszki ws. Puszczy Białowieskiej

DOSTĘP PREMIUM