"W pani uśmiechu widzę, że żyje pani w demokratycznym kraju" - polityk PiS do dziennikarki

Stanisław Karczewski zgłasza dziennikarzy do prokuratury wg sugestii wnuka i choć nie zna treści poprawek do ustaw KRS i SN, to zna ich "ducha".

Dzisiejszym gościem Dominiki Wielowieyskiej był marszałek senatu Stanisław Karczewski. Trzeba przyznać, że niektóre odpowiedzi polityka budzą co najmniej zdziwienie.

Na pytanie prowadzącej o termin rekonstrukcji rządu, słuchacze otrzymali odpowiedź, że w spekulacjach dotyczących zmian w ministerstwach jest "dużo prawdy i dużo nieprawdy", a PiS, mimo odsuwającego się terminu rekonstrukcji, wciąż zyskuje w sondażach.

Dziennikarze są zgłaszani na policję wg sugestii wnuka

Bardzo interesujący był fragment rozmowy, w którym Dominika Wielowieyska poruszyła kwestię zgłoszenia przez Karczewskiego na policję Piotra Stasińskiego za przekleństwa w programie "Loża prasowa".

- Rozumiem, że będzie pan zgłaszał także Cezarego Gmyza oraz Rafała Ziemkiewicza, którzy używali przekleństw w swoich artykułach - dopytywała prowadząca.

- Ja Piotra Stasińskiego oglądałem w niedzielę rano, grając w szachy z moim wnukiem. I to nawet nie ja, ale on zwrócił uwagę na słowa dziennikarza.

- Czyli jeśli wnuk przeczyta przekleństwa u prorządowych publicystów, to też pan do zgłosi?

- Ja reaguję na to, co widziałem i słyszałem - skwitował marszałek.

Wielowieyska zauważyła, że jest bardzo dużo wniosków do prokuratury ws. dziennikarzy sceptycznych wobec poczynań rządu.

- Ja też byłem kiedyś zgłoszony do prokuratury i nie czułem się inny niż inni. Nie twórzmy atmosfery represji. Po uśmiechu pani redaktor widzę, że żyje pani w wolnym, demokratycznym kraju.

Znam ogólnego ducha poprawek

Dominika Wielowieyska chciała się też dowiedzieć, czy marszałek zna treść poprawek do ustawy o SN I KRS, tak pilnie strzeżonych przez PiS.

- One będą jutro zgłoszone na komisji. Znam ducha tych poprawek.

- Jutro będą zgłoszone, a potem ciach ciach przegłosowane w nocy - zauważyła prowadząca.

- Tylko raz tak zrobiliśmy.

- Dwa.

- No może dwa - skwitował śmiechem Karczewski

.

DOSTĘP PREMIUM