Gdańsk stał się dla rodziny uciekinierów z Krymu domem. Teraz są z niego wyrzucani

Rodzina Ukraińców z Gdańska walczy z groźbą deportacji. Uciekinierzy z Krymu wzięli udział w programie relokacji rodzin uchodźczych, ich starania o azyl okazały się jednak bezskuteczne.

Jana i Grigorij Shmatov z dwoma synami trafili do Gdańska uciekając przed wojną. Stolica Pomorza stała się dla nich ostoją. Uciekinierzy z Krymu zadomowili się w Gdańsku dzięki udziałowi w programie relokacji rodzin uchodźczych. Bez powodzenia starali się o azyl i kilka dni temu otrzymali decyzję Straży Granicznej zobowiązującą ich do powrotu.

- Nie mamy dokąd wracać - mówią zdruzgotani Jana i Grigorij. Jedyną szansą na normalne życie widzą dla siebie w Polsce.

W ich obronę angażuje się szkoła, do której chodzili synowie Shmatovów.

Ukraińcy błyskawicznie odnaleźli się w Gdańsku, chłopcy świetnie radzą sobie w szkole, rodzice zdobywają sympatię każdego, z kim mają do czynienia. Zasługują na to by zostać

- przekonuje Bożena Perez, która uczyła ich polskiego.

Czytaj też: "Błaszczak straszy uchodźcami, a bandyci w Polsce zabijają kałasznikowami" - Sienkiewicz

Jakub Dudziak z Urzędu Do Spraw Cudzoziemców tłumaczy, że rodzina może w Polsce pozostać jeszcze minimum kilka tygodni. Nie musi się sztywno stosować do decyzji Straży Granicznej o wyjeździe jeszcze przed świętami. Nic się nie stanie zanim nie skończy się postępowanie w urzędzie.


Ludzie, z którymi się zetknęli stają za nimi murem. Sprawą zainteresował się też Rzecznik Praw Obywatelskich.

- Teraz Polska jest dla nas domem i mam nadzieję, że tak zostanie. - mówi Grigorij Shmatov.

DOSTĘP PREMIUM