Nie 500 +, nie Kaczyński. Istnieje inna cecha rządów PiS, która zapewnia im sukces

- Istotą tego systemu jest niepewność - stwierdzili w Poranku TOK FM komentatorzy Jacek Żakowski, Wiesław Władyka, Tomasz Wołek i Tomasz Lis.

Konkurencyjny autorytaryzm - tak określił system, w jakim obecnie sprawowane są rządy w Polsce Adam Bodnar na antenie TOK FM. Inaczej mówiąc to fasadowa demokracja, układ w którym niby działają wszystkie demokratyczne mechanizmy, ale koniec końców wszelkie decyzje podejmowane są pod dyktando partii rządzącej. W przypadku Polski - pod dyktando prezesa.

 - Mamy przecież wolne media, chodzimy na wybory oddajemy głosy - tłumaczył Jacek Żakowski. 

Jednak koniec końców ani opozycja, ani obywatele nie mają wpływu na to, co dzieje się w państwie, jakie ustawy są procedowane w Sejmie oraz kto wygrywa wybory.

- Istotą tego systemu jest niepewność - zauważył Jacek Żakowski. To świetnie można było zauważyć wczoraj, kiedy ważyły się losy premier Szydło. Nie było wiadomo czy premier pojawi się w Sejmie w trakcie debaty nad konstruktywnym wotum nieufności. Nie było wiadomo czy zostanie odwołana, czy utrzyma stanowisko. Zastanawiano się, kto może zostać ewentualnym przyszłym premierem. Sugerowano Mateusza Morawieckiego, ale - znowu - nic nie było pewne.

 Same znaki zapytania

W politycznej zawierusze warto odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego prezes Kaczyński zdecydował się na zmianę premiera.

Komentatorzy zwrócili uwagę, że było czuć znużenie i zmęczenie bezhołowiem rządu Szydło. Czy Kaczyński dostrzegł obawę sojuszu, szydło, Ziobro, Macierewicz? Czy chodzi o to, by poprawić wizerunek Polski za granicą?

Tomasz Wołek stwierdził, że Morawiecki może mieć problem jako przyszły premier, ponieważ pozbawiony jest poparcia wewnątrz partii.

- Ale przecież on ma poparcie. Najważniejsze poparcie w PiS-ie -samego prezesa - skontrował Lis.

 Z kolei Wiesław Władyka powtórzył to, co mówi dziś wielu komentatorów.  

Kaczyński rządzi rządem. Jeśli premierem zostanie Morawiecki, to i tak nie będzie miał władzy nad wieloma politykami, jak Mariusz Błaszczak czy Antoni Macierewicz, którzy biorą zasilanie z Nowogrodzkiej.

Tomasz Lis stwierdził, że dziś kluczowe jest zadanie sobie kilku pytań. - Dlaczego akurat teraz? Bo premier szydło jest zmęczona? Ale czy nie była taka kilka miesięcy temu? Teraz, bo trzeba zająć się gospodarką? Kiedy minister finansów zostaje premierem, to będzie miał chyba mniej czasu na gospodarkę.

Tym pytaniom przyklasnął prowadzący. - To jest właśnie opowieść o tym systemie – nikt nic nie wie, nikt nie zna odpowiedzi. Cudownie nieprzejrzysty system.

Dlaczego nie Kaczyński?

W dyskusji musiało pojawić się pytanie, dlaczego to nie Jarosław Kaczyński został premierem.

Tomasz Wołek uważa, że prezes nie zostanie premierem, bo już nim był. Bierze się wtedy również formalną odpowiedzialność, co więcej traci pole manewru. Gdyby skończyło się jego rządzenie, skończyłby się również PiS.

Z kolei Wiesław Władyka ma teorię, że Kaczyński ma więcej satysfakcji z rządzenia partią, a nie krajem.

Zauważono też, że jako premier, byłby zależy od prezydenta. Siedząc na tylnym siedzeniu, jest ponad wszystkimi.

 Dlaczego zdecydowano się na taką zmianę, z matczynej, przywracającej godność Szydło, na eleganckiego bankstera?

  - Władzę najpierw się zdobywa, a potem utrwala - stwierdził Wołek. Zdobyto ją ciepłym socjalnym podejściem, teraz twardym Morawieckim trzeba utrwalić.

- To prosty sygnał, że nie muszą już być mili – zauważył Lis.

Całej rozmowy posłuchasz tu:

DOSTĘP PREMIUM