Historia Szydło, może być historią o tym, jak patriarchat obchodzi się z kobietami - Szczuka

"Wykorzystana i wypluta", "udręczona i zamęczona", właśnie takimi określeniami opisuje się Beatę Szydło. Jednym jest jej po prostu żal, inni wskazują byłą premier, jako przykład tego, jak patriarchat obchodzi się z kobietami.

Ostatnie tygodnie Beaty Szydło ocenia się jako upokarzające. Pojawiły się lekceważące wypowiedzi na jej temat nawet ze strony członków PiS. "To smutny widok" napisała dla wp.pl Karolina Korwin-Piotrowska.

Szydło miała być archetypem dobrej matki narodu, matki chwalącej, troskliwej i jak sama mówiła premier, przywracającej godność. Ostatnie dwa lata były dla polityczki niezwykle pracowite. Bez wytchnienia realizowała plan prezesa, świeciła oczami za niepopularne decyzje, reprezentowała kraj na międzynarodowych szczytach, na których - co było widać - czuła się niepewnie i niekomfortowo.

Bardzo łatwo wrzucić ją w narrację o matce Polce, która z udręczoną miną stawia czoła wszelkim przeciwnościom losu i dzielnie niesie swój krzyż. Tragizmu całej sytuacji dodaje to, w jaki sposób pożegnano się wczoraj z premier. Rano, ewidentnie zmęczona, ale w groteskowo żółtej marynarce, powtórzyła swoje niekończące się przemówienie o wstawaniu z kolan i przywracaniu godności, broniąc się przed konstruktywnym wotum nieufności. Wszystko po to, by wieczorem złożyć swoją rezygnację na ręce szeregowego posła, Jarosława Kaczyńskiego (choć oczywiście oficjalnie mówi się o decyzji komitetu PiS).

- Jeżeli Beata szydło odegrała rolę Matki Polki, to raczej w takim pierwotnym, plemiennym rozumieniu. Nie była czczona. W kampanii nie była czarnym koniem, tylko posłusznym koniem pociągowym. Zasłoniła brzydką twarz PiS, ale nie miała żadnej samodzielności - ocenia Kazimiera Szczuka.

Za swoją ciężką pracę spotkało ją upokorzenie. Co więcej dalej będzie musiała działać na rzecz partii, prawdopodobnie po to, by z drugiego rzędu ocieplać wizerunek Mateusza Morawieckiego. Stała się podwładną swojego byłego podwładnego.

Beata Szydło to mikrohistoria o tym, jak PiS traktuje kobiety?

Na stanowisku nie utrzymało jej znalezienie się w gronie najbardziej wpływowych kobiet magazynu "Forbes". Rzeczywiście trudno mówić o jakiejkolwiek czci, która miała dotyczyć pani premier. I nie były w stanie zmienić tego ani owacje na sali plenarnej, którymi dzisiaj przywitali ją na sali koledzy z partii. Tym bardziej nie zrobił tego standardowy bukiet kwiatów. Wyglądał on bowiem bardziej jak wiązanka od zdradzającego partnera, który ma wyrzuty sumienia niż bukiet wręczany fenomenalnej aktorce tuż po premierze sztuki, w którym grała główną rolę.

W patriarchacie takie spracowane, pokorne kobiety się wykorzystuje, ale się ich nie ceni. To się na Beacie Szydło zemściło. Może to był kaprys prezesa, może go drażniło, że w społecznym odczuciu miała ona jednak jakąś suwerenność

-zaznaczyła Szczuka. -Trzeba podkreślić, że Jarosław Kaczyński postępuje w taki sposób z różnymi ludźmi, nie tylko z kobietami. Wystarczy przypomnieć przykład Kazimierza Marcinkiewicza - dodała.

Inną kwestią jest to, że zmiana premiera może odbić się prezesowi PiS czkawką. Być może on nie czcił Szydło, ale ona zyskała grono wiernych wyznawców w Polsce, których może rozzłościć zastąpienie polityczki z ludu, zamożnym i światowym Morawieckim.

Beata Szydło żegna się ze stanowiskiem premiera. Dziękuje całemu Sejmowi

DOSTĘP PREMIUM