To najbardziej absurdalne wytłumaczenie, dlaczego Morawiecki nie wymienił ministrów

Po wczorajszym zaprzysiężeniu Mateusza Morawieckiego na premiera, nie milkną komentarze, że przejęcie wszystkich ministrów z rządu Beaty Szydło jest jawną kpiną.

Reporterka TOK FM pytała w Sejmie o opinie na temat wczorajszego zaprzysiężenia gabinetu Mateusza Morawieckiego. Ryszard Petru uważa, że nie ma mowy o żadnej rekonstrukcji. - Zmiana na stanowisku premiera to nie jest rekonstrukcja tylko przegrupowanie sił. Jeśli zostają ministrowie Waszczykowski, Macierewicz, Ziobro, to pozostajemy z najgorszym rządem RP - tłumaczył Petru. Dodał także, że wczorajsze wydarzenia świadczą o słabości Morawieckiego, bo nie był w stanie żadnej zmiany przeprowadzić.

Jednak według Tadeusza Cymańskiego z klubu PiS, zmiana na stanowisku premiera i tak była już zaskoczeniem. Jego wytłumaczenie, dlaczego premier Morawiecki nie wymienił składu swojego gabinetu jest rozbrajające. Uznał, że prezes rady ministrów potrzebuje trochę czasu, by rozeznać się w sytuacji.

Dlaczego to tłumaczenie oburza? Bo zaprzysiężenie Morawieckiego obyło się w tempie ekspresowym, co sugerowałoby, że nowy premier jest świetnie przygotowany i ma opracowany plan. Ponadto Morawiecki przez ostatnie dwa lata był w rządzie, który wczoraj dostał w spadku po Beacie Szydło. Czasu na obserwację miał więc dość.

Na pytanie naszej reporterki o to, kiedy możemy spodziewać się zmian w poszczególnych resortach odpowiedział: - Wszyscy tylko o tych zmianach. Nie ma na razie zmian, jak rozumiem premier się zapoznał ze swoim gabinetem, myślę że decyzję o zmianach w rządzie usłyszymy w niedługim horyzoncie.

Według polityka PiS, Mateusz Morawiecki ma przeprowadzić audyt resortów, a dopiero potem podjąć decyzje o ewentualnych zmianach personalnych.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM