Wyraz dobrej woli? PiS mógł wycofać się ze zmian w prawie wyborczym z innego powodu

PiS wycofuje się z części zmian w ordynacji samorządowej, które wcześniej zaproponował. Zostają JOW-y w małych gminach i dotychczasowe okręgi wyborcze. Partia zmniejszy też liczbę komisarzy wyborczych. Pierwotnie miało być ich blisko 400. Ostatecznie będzie tylko stu. Analizujemy decyzję rządu.

Rządzący przekonują, że to wyraz dobrej woli i chęć uspokojenia pracy nad ordynacją. Opozycja mocno bowiem projekt rządzących krytykuje.

- Opozycja z satysfakcją patrzy, jak PiS się cofa, ale przecież nie na całym odcinku. Wciąż w projekcie są rozwiązania złe, np. likwidacja głosowania korespondencyjnego dla osób niepełnosprawnych. Poza tym, o czym mówili na konferencji w Sejmie posłowie PO, proces legislacyjny staje się mało przejrzysty - komentuje reporterka TOK FM Karolina Lewicka.

Daleka od chwalenia jest też opozycja. Najpierw PiS proponuje zmiany do ordynacji, a potem zmiany do tych zmian - wyliczał Jacek Protas z PO.

- To nie jest poważne traktowanie państwa i prawa - dodaje szefowa klubu Nowoczesnej. Według Katarzyny Lubnauer, trudno się teraz zorientować, jaka ustawa ostatecznie wyjdzie z parlamentu.

Przyczyny gwałtownego zwrotu

Co spowodowało, że PiS zmienił zdanie?

- Nie mam wątpliwości, że dużą rolę odegrał tutaj opór przeciw tym zmianom. Trzeci sektor, w tym Fundacja Batorego, w której zarządzie jestem, głośno mówiła o wadach w planowanych zmian w prawie wyborczym. Jarosław Flis, Jacek Haman i wielu innych ekspertów przedstawiło wiele fachowych opinii na ten temat, PKW biła na alarm. Były protesty, publiczne czytania propozycji ustaw, debaty - mówi w rozmowie z Tokfm.pl prof. Mikołaj Cześnik z SWPS.

Czytaj też: zdaniem eksperta szykuje się katastrofa wyborcza. "O ile wybory się odbędą"

- Możliwe, że dzięki temu PiS poszedł po rozum do głowy. Niewykluczone też, że rząd analizując własne plany doszedł jednak do wniosku, że wcale nie muszą przynieść korzystnych dla niego skutków. Nie ma żadnej gwarancji, że nowa ordynacja zapewniłaby PiS-owi lepszy wynik. Przy wyborach jest jednak duża nieprzewidywalność, nie ma gwarancji, jak zachowa się suweren, jak rozłożyłyby się głosy w nowych okręgach. PiS mógł się kierować dobrem Polski albo po prostu swoim partykularnym interesem - tłumaczy Cześnik.

Naukowiec przypomina, że nadal nie wiadomo, co z administracją wyborczą, jaki będzie skład PKW i Krajowego Biura Wyborczego. - Wymiana kadr chwilę przed wyborami może spowodować, że wybory się nie odbędą. Niemożność zorganizowania wyborów oznacza, że państwo jest upadłe - ostrzega.

Dodaje jednak, że być może naiwnie wierzy w to, że PiS wycofa się z całości proponowanych zmian i w przyszłości będą wprowadzane zdecydowanie wolniej i z uwzględnieniem opinii ekspertów.

PiS niespodziewanie wycofuje się z części zapisów dot. wyborów

DOSTĘP PREMIUM