I mamy zastosowanie zmian w ustawie o SN. Już wykorzystują skargę nadzwyczajną

Skarga nadzwyczajna jeszcze nie obowiązuje, ale część prawników - przed sądem - już się do niej odnosi. Jak ustaliliśmy, zdarza się to w sądach karnych, pod koniec procesu, w trakcie wygłaszania mów stron przez adwokata czy prokuratora.

Sędzia Wojciech Smoluchowski z Sądu Rejonowego Lublin - Zachód mówi, że miał już kilka sytuacji, gdy usłyszał taką zapowiedź. – Prokurator wnosi o uznanie oskarżonego za winnego i wymierzenie mu jakiejś kary i w ostatniej mowie oskarżony już z góry zapowiada, że jak zostanie skazany, to będzie wnosił skargę. Kilka razy już tak miałem. Widać, że ludzie będą chcieli z tego korzystać, traktując to jako dodatkową instancję – mówi Smoluchowski.

Skarga nadzwyczajna to nowość

Skarga pojawiła się w jednej z prezydenckich ustaw sądowych. Chodzi o możliwość wniesienia skargi na prawomocne orzeczenie każdego sądu, jeśli ktoś czuje się takim rozstrzygnięciem skrzywdzony. Może być ona wniesiona w sprawach, które uprawomocniły się po 17 października 1997 r.

Ustawa o Sądzie Najwyższym została podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę 20 grudnia, podobnie jak ustawa o KRS. Wejdzie w życie trzy miesiące od dnia ogłoszenia.

Nowa instancja? No właśnie, nie do końca…

Zdaniem sędziego Smoluchowskiego, już widać, że instytucja skargi może być przez strony nadużywana. – Problem polega na tym, że zastosowanie tej skargi zostało tak przedstawione w społeczeństwie jako nowa instancja. Czyli praktycznie wszyscy, którzy są niezadowoleni z rozstrzygnięcia – a w wydziałach karnych tak jest najczęściej – liczą na to, że skarga pozwoli im poprawić swoją sytuację procesową – mówi sędzia Smoluchowski. Dlatego będą się starali o zmianę wyroku – czy to o jego uchylenie, czy np. o zmniejszenie kary. – To może spowodować zalew Sądu Najwyższego takimi sprawami – mówi nasz rozmówca.

Sędziowie przypuszczają, że ze skargi nadzwyczajnej prawdopodobnie skorzysta wielu skazanych czy pokrzywdzonych (którzy np. uznają, że ktoś w ich sprawie dostał zbyt łagodny wymiar kary), choć na podawanie jakichkolwiek liczb jest jeszcze za wcześnie.

Pytania w sprawie nowej instytucji dostają też adwokaci

– Moi klienci bardzo często rozważają kwestię kasacji, ja im odradzam, mówię, że to bardzo trudne pismo, że jego skuteczność jest bardzo niewielka. I wtedy słyszę: „Jak już będzie ta skarga nadzwyczajna, to wtedy my sobie damy radę”. Zdecydowana większość tych osób to osoby, które tylko subiektywnie mają rację, bo w rzeczywistości osąd obu instancji jest prawidłowy i zgodny z faktami – mówi adwokat, Andrzej Maleszyk. Jak słyszymy, jest znaczna liczba osób, które z żadnym wyrokiem się nie zgadzają i są gotowe „walczyć” wszędzie, byle tylko ich racja była na wierzchu (nawet, gdy dowody jasno wskazują ich winę).

Adwokat przypomina, że już dziś kasację na korzyść oskarżonego można wnieść zawsze. – Może to zrobić Prokurator Generalny czy Rzecznik Praw Obywatelskich. I w swojej praktyce zawodowej miałem takie przypadki. Dlatego w mojej ocenie, nie ma konieczności uruchamiania dodatkowych trybów nadzwyczajnych, bo te tryby już są – mówi A. Maleszyk.

- Ta nowa skarga będzie głównie dla pieniaczy, których nie brakuje – mówi nam sędzia (chce pozostać anonimowa). – A cały system na pewno na tym nie zyska, bo to tylko wydłuży procedurę i wprowadzi niepotrzebne konflikty. Nikt nie będzie mógł być pewien, że wyrok w jego sprawie jest ostateczny – dodaje nasza rozmówczyni.

Gorąco w Poranku: Pan nie reprezentuje interesu suwerena, ale interes polityczny

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM