Bezkompromisowo: "Kaczyński używa języka z hitlerowskich broszurek, opozycja tchórzy"

Tematem audycji Mikołaja Lizuta w TOK FM, w której gościł Adrian Zandberg z Razem była polityka polskiego rządu wobec uchodźców.

Z powodu niedawnych słów Kornela Morawieckiego na temat polityki migracyjnej, na nowo rozgorzał spór na temat postawy polskiego rządu wobec problemu przyjęcia uchodźców. Ojciec premiera stwierdził, że przyjęcie liczby uchodźców, na którą zdecydował się poprzedni rząd, nie powinno być problemem. W odpowiedzi Mateusz Morawiecki zadeklarował, że obecna polityka rządu w tej kwestii zostanie podtrzymana.

Prowadzący audycję Mikołaj Lizut przypomniał z kolei słowa, które wypowiedział podczas mszy na rozpoczęcie roku prymas Polski Wojciech Polak -  "Ci, którzy podsycają strach przed migrantami, sieją przemoc".

- PiS ma ten kłopot, że pozycję polityczną budowało na fikcyjnym poczuciu zagrożenia przed uchodźcami, przedstawiając siebie jako obrońców przed tym zagrożeniem - mówił Zandberg. Dodał, że jego zdaniem postawy rządu w kwestii ofiar wojen nie można ocenić jako chrześcijańskiej.

Czytaj też: Studenci pomagają małym uchodźcom w nauce. Niebawem zabraknie pieniędzy

 - Niesmaczne, zawstydzające cytaty z polityków rządu można mnożyć. Dla mnie przełomowa była wypowiedź Kaczyńskiego o uchodźcach roznoszących pasożyty. Sięgnął do repertuaru słownego z broszurek hitlerowskich - ocenia polityk Razem.

Przekonuje, że za tego rodzaju słowami idą czyny, co widać w zwiększającej się liczbie przestępstw, których ofiarami padają cudzoziemcy. - Szemrane typy czują się ośmielone. Pobicia, mowa nienawiści, opluwanie ludzi o innym kolorze skóry - to spoczywa na sumieniu Kaczyńskiego - mówił.

Zdaniem Zandberga, ksenofobia nie jest zakorzeniona w polskiej naturze. - Za nastroje antyimigranckie odpowiadają politycy. Jeżeli spojrzymy na badania społeczne, to widać, że jeszcze 2 - 3 lata temu większość Polaków opowiadała się za przyjmowaniem ofiar wojny. Politycy rozbuchali antyimigranckie lęki w cyniczny sposób - przekonywał.

Zandberg ma pretensje do polskich partii liberalnych, że nie sprzeciwiały się “rasistowskiemu” obłędowi częściej i w bardziej zdecydowany sposób.  - Liberałowie tchórzyli, albo kręcili, jak Grzegorz Schetyna, co tylko podkręcało nastroje przeciw uchodźcom - krytykował.  - Możemy się spierać o to, jakie rozwiązania są skuteczne, jak adresować pomoc. Ale trzeba mieć odwagę, żeby odpierać nienawistną retorykę i stanąć po stronie praw człowieka i demokratycznych wartości - przekonywał.

Polska nie okazała współczucia, więc straci miliardy. Byłoby inaczej, gdyby rząd otworzył serca na uchodźców

DOSTĘP PREMIUM