Znaleźli bat na projekt Komitetu Ratujmy Kobiety. Mogą zaostrzyć przepisy antyaborcyjne

Ogólnopolski Strajk Kobiet wystosował list otwarty do posłów PiS-u i Kukiz'15. Żąda wycofania ich podpisów spod wniosku, jaki wpłynął do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Chodzi o zbadanie, czy obowiązująca od 24 lat ustawa aborcyjna jest zgodna z Konstytucją.

Wniosek Trybunale złożył poseł PiS Bartłomiej Wróblewski. Podpisało się pod nim ponad 100 posłów, głównie z PiS. Chcą, by TK zbadał zgodność z Konstytucją przepisów dopuszczających aborcję w przypadku upośledzenia płodu lub nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu (tzw. aborcja eugeniczna).

Pod wnioskiem podpisali się m.in. posłowie z Lubelszczyzny, do których we wtorek trafił list otwarty od działaczek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Dlaczego list otwarty pojawia się akurat teraz?

Za kilka dni w sejmie ma być procedowany projekt ustawy autorstwa Komitetu Ratujmy Kobiety, zakładający m.in., że to kobieta będzie mieć prawo do podjęcia decyzji o przerwaniu ciąży do końca 12 tygodnia. Działaczki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet z Lublina obawiają się, że wniosek w TK będzie pretekstem dla posłów PiS, by projektem Ratujmy Kobiety w ogóle się teraz nie zajmować. Boją się też, że jeśli TK podejmie jakąś decyzję w sprawie wniosku, to może być ona tylko jedna.

"Przewidywalne w obecnej sytuacji politycznej orzeczenie Trybunału uniemożliwi prace nad projektem ustawy, ponieważ jej część stanie się niezgodna z Konstytucją. Posłowie powinni debatować i głosować podczas prac nad projektem ustawy w Sejmie, przyjąć odpowiedzialność za tworzone przez nich prawo wobec swoich wyborców" - pisze Ogólnopolski Strajk Kobiet.

- Jeśli ten wniosek trafi pod obrady, jest oczywiste, że zakwestionowane przepisy zostaną przez obecny Trybunał uznane za niekonstytucyjne - mówi Magdalena Bielska z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. To ona wystosowała list otwarty i rozesłała go mailem do wszystkich posłów z Lubelszczyzny, którzy podpisali się pod wnioskiem Bartłomieja Wróblewskiego. Apel zamieszczono też na stronie Strajku Kobiet.

Czytaj też: Ratujmy Kobiety ma 100 tys. podpisów ws. zmiany przepisów antyaborcyjnych. 3 X Czarny Wtorek

Zdaniem M. Bielskiej, jeśli TK rozpatrzy wniosek, nie będzie można już protestować np. w obronie projektu Ratujmy Kobiety. - Chodzi o to, by przenieść odpowiedzialność z posłów, przeciwko którym możemy wyjść i protestować, na Trybunał Konstytucyjny. W przypadku jego orzeczenia już praktycznie nie będzie można protestować, bo orzeczenia Trybunału są ostateczne - mówi Bielska.

Ordo Iuris o projekcie Ratujmy Kobiety: Drastycznie niezgodny z Konstytucją

Tymczasem Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, znany z poglądów pro life, na swoim profilu na FB napisał m.in., że 9 i 10 stycznia planowane jest w sejmie pierwsze czytanie projektu obywatelskiego #RatujmyKobiety2017. Instytut przekonuje, co warto o tym projekcie wiedzieć. Można więc przeczytać:

1) projekt drastycznie narusza Konstytucję

2) feministki podają nieprawdziwe informacje na temat liczby zebranych pod projektem podpisów - kobiety mówiły, że pod projektem jest prawie 500 tysięcy podpisów.          Jak dowodzi Ordo Iuris z danych udostępnionych przez Kancelarię Sejmu wynika, że podpisów jest tylko ok. 200 tysięcy.

3) projekt pro-life "Zatrzymaj aborcję" ma 4 razy większe poparcie (ponad 800 000 podpisów)

Grafika przygotowana przez Ordo IurisGrafika przygotowana przez Ordo Iuris Ordo Iuris


Warto pamiętać, że w listopadzie do prokuratur w całym kraju trafiła oficjalna opinia tej prywatnej organizacji w sprawie lepszego egzekwowania istniejącego prawa aborcyjnego. Pismo z Ordo Iuris wysłała do śledczych  Prokuratura Krajowa. Jest w nim mowa m.in. o tym, że należy ścigać wszystkich, którzy informują kobiety, że za granicą - w konkretnej klinice - można dokonać legalnej aborcji.

W Afryce nie ma wojen, Francja nie przyjęła uchodźców zgodnie z ustaleniami. Teorie posła Kukiz 15

TOK FM PREMIUM