"Rzeczpospolita Myśliwska": postulat, obawa czy opis rzeczywistości? Wyjaśniamy

"Po cichu" przyjęto w Sejmie bardzo niebezpieczne przepisy, które podpisał już także prezydent - mówił w TOK FM Tomasz Zdrojewski, wskazując zarazem jak można jeszcze próbować nie dopuścić do ukonstytuowania się tych zmian w prawie.

- 28 grudnia, przy okazji uchwalania specjalnej ustawy w sprawie zwalczania afrykańskiego pomoru świń u dzików, która była procedowana w drugiej połowie grudnia w Sejmie przemycono dwa bardzo istotne zapisy - relacjonował Tomasz Zdrojewski z Pracowni na rzecz wszystkich istot i koalicji "Niech żyją". - Jeden o dopuszczeniu polowań indywidualnych i zbiorowych we wszystkich polskich parkach narodowych i rezerwatach.

Jest to specjalny przepis sygnowany przez ministra Szyszkę po to, żeby zrobić coś, co do tej pory było rzeczą niepojętą, żeby wprowadzić zwykłe, standardowe zasady obowiązywania gospodarki łowieckiej, jakie zapisane są w prawie łowieckim w parkach narodowych i rezerwatach, dopuszczając myśliwych do ostatnich takich rezerwuarów dzikiej przyrody, najcenniejszych przyrodniczo miejsc w Polsce, to jest skandaliczne

- mówił Zdrojewski dodając, że wspomniana ustawa o zmianie niektórych ustaw zmienia również prawo w drugim punkcie: wprowadza przepis o karaniu ludzi za utrudnianie lub uniemożliwianie polowania. Zdaniem działacza społecznego to przepis bardzo niebezpieczny, bo bezprecedensowo daje myśliwym prawo nadrzędne wobec prawa innych obywateli do korzystania z lasów, łąk i pól, które są przestrzenią publiczną - a teraz stają się miejscami, w których przede wszystkim polują myśliwi.

Jak to możliwe, że "za" byli wszyscy?

Zdrojewski wyrażał zdumienie, że takie zapisy zostały przegłosowane przez cały Sejm oraz podpisane przez prezydenta Andrzeja Dudę, bo jego zdaniem budzi to obawy, że  wszyscy posłowie, nawet przyjaciele zwierząt nie czytają od deski do deski ustaw, które podpisują.

Czytaj też: Młodzi ekolodzy bronią ministerstwa Szyszki. "Wykorzystuje ich do swoich gierek"

- Żeby zabrzmiało jeszcze mocniej: przepisy zostały przegłosowane przez wszystkich parlamentarzystów przy żadnym głosie protestu, po prostu wszyscy, którzy brali udział w głosowaniach byli za tą ustawą. To rzeczywiście może budzić wątpliwość, czy ludzie czytali ustawę za którą głosują - mówiła prowadząca rozmowę Aleksandra Dziadykiewicz.

Jeśli nie opuścimy lasu na polecenie myśliwego możemy dostać wysoką grzywnę

- Wątpliwość i smutek, jeżeli tak się dzieje w polskim parlamencie, że te dwa bardzo szkodliwe przepisy "przeszły" w jakiś sposób - mówił Zdrojewski. - Mamy przecież wprowadzoną sankcję karną za to, że można umyślnie utrudniać lub uniemożliwiać polowanie nawet będąc spacerowiczem, turystą, fotografem, grzybiarzem, kimkolwiek, kto korzysta z tej publicznej przestrzeni i myśliwy ma w tym momencie narzędzie prawne, by wygonić nas z lasu, to znaczy powiedzieć: ja tu poluję, nie życzę sobie pani/pana obecności, proszę stąd odejść.Jeśli się uprzemy w swoim zamiarze bycia: np. zbierania grzybów czy robienia zdjęć i pozostaniemy na tym terenie myśliwy ma prawo wezwać policję a policja ma prawo ukarać nas grzywną do 5 tys. złotych - to jest mocno nie fair.

Skoro proces legislacyjny się zakończył, co można jeszcze zrobić?

- Ta ustawa, podobnie jak niegdysiejsza ustawa zmieniająca ustawę o Trybunale Konstytucyjnym nie została jeszcze opublikowana w Dzienniku Ustaw, mimo, że ma termin wejścia w życie 7 dni - od 28 grudnia, czyli teoretycznie powinna zacząć już obowiązywać. Natomiast ten nieszczęsny artykuł 51 będzie omawiany na specjalnej podkomisji ds nowelizacji prawa łowieckiego, która zbierze się we wtorek w Sejmie - mówił Zdrojewski i dodawał, że wszystkie osoby w Sejmie, które czynnie wykonują politykę i zasiadają w parlamencie mają możliwość naprawić popełniony przez siebie błąd.

Mają możliwość wprowadzić zmiany właśnie w toku tych trwających prac nad prawem łowieckim wykreślając tak zapisane, przemycone przepisy. Zdajmy sobie wszyscy sprawę z tego, że te przepisy zostały wprowadzone w ten sposób celowo po to, żeby nie zwrócić uwagi opinii społecznej na to co się dzieje. Ponieważ opinia społeczna drobiazgowo śledzi prace nad prawem łowieckim zostały przepchnięte w taki sposób bo byłoby to nie do pomyślenia, gdyby taka próba nastąpiła na podkomisji. Jest szansa żeby to zmienić, zależy to wyłącznie od woli polityków i tego oczekujemy.

- mówił Zdrojewski podkreślając, że powstał specjalny list. - Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę "nie dla rzeczpospolitej myśliwskiej" i każdy ten list z łatwością znajdzie. Trwa wysyłka, do posłów zostało już wysłanych tysiące maili, wiem że taką presją społeczną możemy tutaj coś zmienić - mówił działacz zwracając zarazem uwagę, że sytuacja z nowym prawem pokazuje jak sprytnie i skutecznie działa lobby łowieckie, za każdym razem próbując "przepychać" przepisy, które rozszerzają przywileje myśliwym w Polsce ograniczając przy tym prawa pozostałych obywateli.

Całej rozmowy posłuchasz tutaj:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM