Działaczka Razem podpowiada PO i Nowoczesnej, jak zachować twarz po kompromitacji ws. Ratujmy Kobiety

Nie milkną echa wczorajszego sejmowego głosowania nad obywatelskim projektem ustawy Ratujmy Kobiety, wprowadzającemu rzetelną edukację seksualną, szeroki dostęp do antykoncepcji i legalny zabieg przerwania niechcianej ciąży do 12 tyg. Postawę posłów i posłanek PO i Nowoczesnej w audycji Pawła Sulika komentowała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Partii Razem.

- Można było się spodziewać, że posłowie i posłanki PiS będą głosowali za poparciem tego drugiego, barbarzyńskiego projektu zaostrzającego ustawę antyaborcyjną. Trudno było się za to spodziewać, że dyskusję nad liberalizacją pomogą też zdusić posłowie i posłanki PO - komentowała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

- Niestety, ta niesamowita sytuacja, miała miejsce. Kilkudziesięciu posłów udawało, że ich tam nie ma. Odmówili wykonywania swojej pracy. Dodajmy, że dobrze płatnej. Do tego niektórzy posłowie PiS zagłosowali na ten projekt. Projekt, pod którym podpisało się kilkaset tysięcy obywateli, został zduszony przez zachowanie posłów PO i Nowoczesnej. To jest splunięcie w twarz wyborcom - oceniła.

Członkini Zarządu Krajowego Partii Razem wytykała hipokryzję posłankom, które uczestniczyły w czarnych marszach, ale nie wzięły udziału w głosowaniu.

- Zachowały się wczoraj w sposób bardziej nieobywatelski niż Jarosław Kaczyński i Krystyna Pawłowicz, którzy zagłosowali za przekazaniem projektu do dalszych prac. Każda posłanka, która lansowała się jako obrończyni praw kobiet, ale nie wzięła udziału w głosowaniu, powinna złożyć mandat. To jest zaprzeczenie etosu, przyzwoitości związanej z dobrym wykonywaniem własnej roboty. Nie da się zrozumieć tego w racjonalnych kategoriach - mówiła rozgoryczona polityczka.

Czytaj też: "Opozycja została zaorana. I to głosowaniem dot. praw kobiet" - mocne słowa w Poranku TOK FM

Dziemianowicz-Bąk zapowiedziała manifestację przed sejmem. Odbędzie się w najbliższą sobotę o godzinie 17 pod Sejmem. Zaznaczyła jednak, że inicjatywa nie ma służyć politykom do promowania własnych nazwisk. - Czarny Protest trwa. Pod sejmem będziemy domagać się złagodzenia ustawy aborcyjnej i odrzucenia barbarzyńskiego projektu, który skaże kobiety na ogromną rozpacz i tragedię. Ale nie ma tam miejsca na hipokryzję i lansowanie się na ulicach dla ludzi, którzy pokazali, że prawa kobiet można wyrzucić do kosza - zastrzegała.

Oto jak PO i Nowoczesna mogą uratować twarz


Jej zdaniem, posłowie i posłanki PO i Nowoczesnej mają tylko jeden sposób, żeby “ocalić twarz”. Powinni zgłosić projekt Ratujmy Kobiety jako projekt poselski.

Prowadzący audycję przytoczył słowa posłanki Alicji Chybickiej z PO, kandydatki na stanowisko prezydenta Wrocławia, która nie zagłosowała na na żaden z projektów dotyczących prawa aborcyjnego, bo oba uznała za zbyt radykalne.

- Wczorajsze głosowanie nie dotyczyło ostatecznego poparcia lub odrzucenia tych projektów. To było pytanie o dalszą dyskusję. Alicja Chybicka powiedziała w ten sposób osobom, które podpisały się pod projektem ustawy, “nie będę z wami gadać”. Taka osoba nie powinna kandydować na żaden urząd - oceniła Dziemianowicz-Bąk.

Członkini Partii Razem skomentowała też kary nałożone na posłów PO i Nowoczesnej przez zarządy tych partii. Jej zdaniem, tysiąc złotych dla posłów, którzy zarabiają kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, to żadna kara.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM