Raport fundacji Wolność od religii pokazuje, że od religii nie można się uwolnić. Nie w polskiej szkole

Fundacja "Wolność od religii", w ramach projektu "Równość w szkole", współfinansowanego przez Fundację Batorego, w 2017 roku przeprowadziła badanie ankietowe na temat nauczania religii i etyki wśród uczniów, nauczycieli i rodziców. Wyszło m.in., że niedziela katolicka to szczęśliwa rodzina, a niedziela ateistyczna - to kłótnia.

Badanie, które miało charakter ogólnopolski, zostało zrealizowane drogą elektroniczną za pomocą platformy www.ebadania.pl, a analizą wyników zajęła się Pracownia Lokalnych Badań Społecznych z Lublina, przy współpracy Fundacji "Wolność od religii". Na pytania z ankiety odpowiadali rodzice, nauczyciele, ale też sami uczniowie. Mogli m.in. podawać konkretne przykłady nieprawidłowości.

Czytaj też: Zapis o obowiązkowej religii w statucie szkoły. Odpowiedź kuratorium z Poznania? "Brak słów"

Etyka w szkołach jest, tyle tylko, że...

Jeśli chodzi o lekcje etyki, to z badania wynika, że są one organizowane w 54 proc. szkół. Częściej tam, gdzie nauczyciele w sposób jasny i konkretny informują o tym, że takie lekcje mogą być zorganizowane.

Problemy najlepiej opisać przez konkretne historie. Jedna z osób napisała: "Poinformowano nas, że etyka będzie tylko raz w miesiącu, ponieważ gmina nie dała więcej pieniędzy. Po sprawdzeniu w urzędzie gminy okazało się, że to kłamstwo".

W wielu ankietach rodzice i uczniowie podkreślali, że religia w szkole jest bardzo często traktowana jako coś oczywistego, z góry wpisuje się ją do planu zajęć.

  • "Rodzice muszą składać deklaracje indywidualne, jeśli nie chcą, by dziecko uczestniczyło w lekcjach religii".
  • "Religia jest z góry narzucona".
  • "Religia jest traktowana jako przedmiot obowiązkowy i wszyscy uczestniczą w niej automatycznie".

Stan prawny jest natomiast taki, że szkoła ma obowiązek zorganizować lekcje etyki, gdy zainteresowani są tym rodzice i uczniowie - owszem, mogą to być zajęcia międzyklasowe lub nawet międzyszkolne, ale tylko w sytuacji, jeśli w danej szkole na etykę zgłosi się mniej niż siedem osób.

Etyka w szkoleEtyka w szkole z raportu Fundacji 'Wolność od religii'

Naciski na rodziców

Niejednokrotnie bywa tak, że ze strony nauczycieli są naciski na rodziców, by ich dzieci chodziły na religię. Czasami rodzic musi składać publicznie deklarację np. o wypisaniu dziecka z religii , bo na zebraniu dostaje kartkę z listą, na której trzeba umieścić swoje zdanie.

  • "Żeby się wypisać z religii (chociaż nigdy się nie zapisywałem), moja mama musiała składać podanie do dyrektorki szkoły".
  • "Kiedy na deklaracji zaznaczyłam, że chcę, by syn uczęszczał na etykę, dyrektor powiedział, że źle oznaczyłam, bo w tej szkole nie ma etyki".
  • "Jedynie religia. Musisz chodzić. Nie ma etyki, bo nikt nie będzie inwestował w nauczyciela. "Proszę zapłacić nauczycielowi, to etat będzie".

Okienko, okienko, okienko. Bo trwa religia

Religia i etyka powinny być w planie zajęć umieszczane na początku lub na końcu lekcji, tak, by dzieci, które na nie nie chodzą - nie musiały mieć w trakcie lekcji okienek. Ale wcale tak nie jest. Aż w 66 proc. badanych szkół religia odbywa się w środku dnia, między matematyką, biologią czy angielskim. Natomiast w przypadku etyki - odbywa się ona najczęściej we wczesnych godzinach porannych lub późnych popołudniowych, często koliduje z innymi zajęciami (np. logopedą), a uczniowie, którzy chodzą na etykę - często mają okienka.

etyka w szkoleetyka w szkole z raportu Fundacji 'Wolność od religii'

  •  "Etyka jest w tym samym czasie, co inne dodatkowe, bardzo atrakcyjne zajęcia - np. drugi język obcy za darmo".
  • "Etyka jest w innej szkole w godzinach, które kolidują z planem lekcji syna w jego szkole".
  • "Etyka: łączone klasy w salce przerobionej z szatni, o godz. 7.10 lub dawno po lekcjach".
  • * "Etyka w piątki, na 8-9 godzinie lekcyjnej, kiedy uczniowie nie mają już czym wrócić do domów (szkoła pod miastem)".

Rodzice i dzieci zwróciły też w badaniu uwagę na religijny wystrój szkół - dużo elementów religijnych jest w 71proc. badanych placówek. Msze z okazji ważnych uroczystości szkolnych są niemal codziennością (63 proc.), a w okresie przedświątecznym nauczyciele innych przedmiotów niż religia organizują próby do jasełek (podczas matematyki, biologii czy języka polskiego) - 51 proc. szkół.

  • "Do szkoły zapraszane są zakonnice z relikwiami i zachęcają dzieci do całowania ich (w tym mojego syna, który nie jest katolikiem)".
  • "Wszyscy uczniowie muszą uczestniczyć w corocznym apelu "Dni Kultury Chrześcijańskiej".
  • "W czasie rekolekcji msze były w szkole, a spowiedź w salach lekcyjnych".
  • "Na terenie szkoły wiszą plakaty pokazujące różnicę między katolicką niedzielą i ateistyczną niedzielą. Przy tej katolickiej - jest szczęśliwa rodzina, przy ateistycznej - kłótnia"
  • "Dzieci dostają 6 z WF-u za udział w pielgrzymce".

Pełny raport z badania jest na stronie projektu "Równość w szkole" TUTAJ:

etyka w szkoleetyka w szkole z raportu Fundacji 'Wolność od religii'



Deklaracje rodziców - w wielu miejscach jest z nimi problem

Zarówno religia, jak i etyka powinny być organizowane w szkole na wyraźne życzenie rodziców (tak mówią przepisy z 2014 roku), którzy dostają do wypełnienia specjalny druk - deklarację woli uczestniczenia w lekcjach religii/ etyki. Tymczasem często rodzic musi składać deklarację negatywną, że nie chce, by jego dziecko chodziło na religię. Tu też rodzice czy nauczyciele opisywali nieprawidłowości:

"Wszystkim rozdano druk dotyczący religii i poinformowano, że druk dotyczący etyki jest na życzenie u nauczyciela".

"Uczniowie, których rodzice nie złożą deklaracji zwalniającej z religii, automatycznie są na nią zapisani".

"Jeśli ktoś nie chce uczestniczyć w zajęciach z religii, to konieczne jest pismo do dyrekcji oraz pani katechetki".

- Co roku szkół, w których pojawia się etyka, jest w Polsce coraz więcej. Ale z drugiej strony, niestety potwierdza się w dalszym ciągu to, że etyka to wciąż przedmiot traktowany jako dużo gorsza siostra religii - mówi Dorota Wójcik, prezeska Fundacji Wolność od religii. I dodaje, że historie opisywane przez rodziców, uczniów i nauczycieli w ogóle nie powinny mieć miejsca. - Większość sytuacji opisanych nam przez osoby ankietowane to sytuacje, które są absolutnym naruszeniem podstawowych praw człowieka i które nie powinny mieć miejsca w szkole publicznej - dodaje nasza rozmówczyni.

DOSTĘP PREMIUM