Z krytyką czy bez niej, opozycja nie ma dziś szans z PiS-em. "Projekt Partia" - na kogo czekają Polacy

Opozycja nie słucha ekspertów - zauważa Renata Mieńkowska-Norkiene, politolożka z Instytutu Nauk Politycznych UW. Mimo to tokfm.pl poprosił ją i troje innych komentatorów o opinię, co mogłaby zrobić opozycja, by przejąć władzę z rąk PiS.

Po spektakularnej kompromitacji opozycji parlamentarnej w głosowaniu nad obywatelskim projektem Ratujmy Kobiety, na Platformę Obywatelską i Nowoczesną spadła fala krytyki. Oburzenie opinii publicznej wywołał fakt, że to właśnie głosów posłów PO i N. zabrakło, by projekt został skierowany do dalszych prac w Sejmie. W środę m.in. w związku z tym w całym kraju odbędą się pikiety Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Krytyka na cenzurowanym

Tymczasem coraz donośniej brzmią wezwania, by zostawić opozycję parlamentarną w spokoju. Argument? PO i N. popełniły błąd, ale są obecnie jedyną opozycją parlamentarną, a krytyka jej poczynań to wspieranie niedemokratycznego PiS. Trzeba więc zacisnąć zęby i spuścić zasłonę milczenia na głosowanie, podczas którego posłowie opozycji potknęli się o własne nogi.

Rzut oka na sondaże pokazuje jednak, że nawet zsumowane poparcie PO i N to za mało, by odebrać władzę partii rządzącej. Z krytyką czy bez niej, opozycja nie ma dziś szans z PiS-em. Jak powinna wyglądać partia, która mogłaby powalczyć o zdobycie władzy? O to zapytał portal tokfm.pl.

Lokalne rozmowy

- Gdybym to wiedziała, byłabym najbogatszą kobietą w Polsce - śmieje się politolożka Renata Mieńkowska-Norkiene. Po chwili jednak dodaje, że chyba jednak nie, bo opozycja nie słucha ekspertów. - PiS zagarnął część lewicowych postulatów społecznych, odpowiedział na socjalne potrzeby społeczeństwa - ocenia Mieńkowska-Norkiene.

Jej zdaniem nie ma sensu, by opozycja ścigała się z partią rządzącą właśnie w tej dziedzinie. - Mogą zagospodarować frustrację społeczną związaną ze sprawami światopoglądowymi. Mogą postawić na kwestię handlu ziemią, w tym uprzywilejowanie kościoła rzymskokatolickiego, lub integrację europejską - podsuwa dr Mieńkowska-Norkiene. - O czymkolwiek jednak będzie mówić opozycja, musi to robić lokalnie - radzi. - Przede wszystkim jednak potrzebna jest dobra diagnoza aspiracji i potrzeb wyborców - mówi dr Renata Mieńkowska-Norkiene.

Wtóruje jej Jacek Santorski, psycholog biznesu. Jego zdaniem w przypadku pogrążonej w chaosie partii należy zrobić to samo, co w przypadku źle funkcjonującej firmy - postawić na dogłębny audyt. Chodzi o poznanie swoich mocnych sił i słabości, a także o drobiazgowe przebadanie potrzeb wyborców, by można było zaproponować im coś, czym będą żywotnie zainteresowani. A potem trzeba dotrzeć nawet do najmniejszych miejscowości. - Mówię to jako obywatel i wyborca - mówi Jacek Santorski, zastrzegając że nie jest politologiem. Jak mówi, obserwacja zachowania opozycji w ostatnich dniach budzi w nim "głęboką troskę". ?????

Program? A kogo to interesuje?

Według Jacka Kucharczyka, szefa Instytutu Spraw Publicznych, to nie program jest słabością opozycji, tylko sposób komunikacji. - Wszystkie partie mają programy, ale nie słychać tego w politycznym zgiełku - ocenia dr Kucharczyk. Według niego opozycja powinna skoncentrować się na kwestii obecności Polski w Unii Europejskiej i mówić o "pełzającym Polexicie" PiS. - Platforma i Nowoczesna powinny pokazać, że potrafią coś razem zbudować, a nie stroić fochy. Warto też by lewica zrozumiała, że nawet jeśli rozwali opozycję parlamentarną, to nie znaczy że przejmie jej wyborców - mówi dr Kucharczyk. 

- Sytuacja, gdy Partia Razem organizuje protest przeciwko opozycji parlamentarnej,to kuriozum. Okręt tonie, a wszyscy się kłócą - uważa szef ISP. Jego zdaniem nie ma szans na to, by opozycja dogadała się w ramach jednej koalicji. Według niego powstaną dwa bloki opozycyjne - centroprawicowy i centrolewicowy. Ekspert nie widzi miejsca dla nowej partii. - Trzeba budować na tym co mamy: czekanie na rycerza na białym koniu daje PiS-owi czas na demolkę - konkluduje dr Kucharczyk. Szef ISP czarno widzi przyszłość lewicy, jeśli ta się ze sobą nie dogada. - Lewica nie potrafi zbudować własnego elektoratu, a ostatnie wybory, podczas których żadne z ugrupowań nie weszło do Sejmu, mogły nauczyć część wyborców, że głos na nie to głos stracony - komentuje ekspert.

Bój wizerunkowy nie wystarczy

Dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz jest przekonana, że opozycję nie tylko można, ale powinno się krytykować. - Może jeszcze mamy zaśpiewać "Polacy nic się nie stało"? - pyta ekspertka. Według niej bagatelizowanie tego jako "pokrzykiwania" przez posła Marcina Kierwińskiego to "dodatkowa łata na połatanym płaszczu demokracji", który lubi zakładać opozycja. Tymczasem nie dopuściła do dyskusji nad obywatelskim projektem Ratujmy Kobiety

- Gdyby opozycja sama się po tym konstruktywnie skrytykowała, to można by było zostawić to w spokoju, ale przecież nie ma pewności, że coś się zmieni. Przecież przerabialiśmy to pod koniec zeszłej kadencji przy głosowaniu nad postawieniem Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu. Zabrakło głosów Platformy, bo posłowie zajmowali się innymi sprawami - przypomina dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz.

Dlatego sceptycznie podchodzi do tego, czy Platforma i Nowoczesna wyciągną wnioski z kompromitacji ws. Ratujmy Kobiety, choć usprawnienie pracy klubów poselskich i wyedukowanie posłów ws. głosowania jest właśnie tym, co te partie powinny według niej zrobić.

Co opozycja powinna zrobić, by przejąć władzę? - To, co każda partia. Stworzyć dobry program, przekonać do niego elektorat i stanąć do wyborów. Niestety zamiast tego opozycja toczy boje wizerunkowe, a i na tym polu przegrywa - mówi dr Pietrzyk-Zieniewicz. - Nawet gdyby jednak wygrywała, to sam wizerunek nie wystarczy, bo wyborcy oczekują konkretnych rozwiązań - tłumaczy ekspertka. - PiS robi, opozycja krzyczy: tak to teraz wygląda - mówi Pietrzyk-Zieniewicz, według której posłowie opozycji używają argumentów emocjonalnych, w tym przede wszystkim bazują na niechęci do przewodniczącego Jarosława Kaczyńskiego.

Ekspertka widzi jednak błędy także po stronie opozycji pozaparlamentarnej. "Barbara Nowacka, twarz projektu Ratujmy Kobiety, znika tuż po tym, jak projekt przepadł w Sejmie, gdy toczą się gorące dyskusje wywołane tą sprawą. To zła informacja dla wyborców lewicy. I mówię to z całą sympatią dla Barbary Nowackiej" - mówi dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz.

Odrodzenie przez uśmiercenie

Jacek Santorski widzi tylko jeden sposób na to, by powstała siła zdolna do pokonania PiS. Sposób, który z pewnością nie spodoba się posłom Platformy i Nowoczesnej. - Gdy projekt przestaje działać, trzeba go zabić. Jeśli opozycja na serio myśli o tym, by wyjść ze swojej enklawy i przejąć władzy, powinna się uśmiercić, zdemontować i zacząć od nowa. Postawić na ludzi, którzy są obecnie poza polityką i mają zdrowe proporcje między misją i ego, a nie jak dotąd na tłuste koty. Inaczej będzie to tylko nakładanie pudru, które nikogo nie przekona. Żeby pokonać PiS, opozycja musi najpierw pokonać samą siebie - konkluduje Jacek Santorski.

Według Jacka Kucharczyka, które prezentuje znacznie bardziej zachowawcze podejście w tej kwestii i jest zdania, że trzeba budować na tym, co jest, chaos wywołany przez posłów opozycji wokół projektu Ratujmy Kobiety może mieć swoje dobre strony. - Skutkiem tego kryzysu będzie to, że opozycja zrozumie, że nie można siedzieć okrakiem na barykadzie w kwestii praw kobiet. Że trzeba mieć stanowisko i je egzekwować tak jak w innych ważnych kwestiach - podsumowuje ekspert.

Krótko mówiąc

Według ekspertów z którymi rozmawiał portal tokfm.pl, nie ma prostej recepty na zwycięstwo opozycji. Konieczne są jednak trudne zmiany, choć nie ma zgodności co do tego, czy można budować na tym, co już jest, czy należy "uśmiercić" obecne partie i zacząć wszystko od nowa.

Powtarza się jednak zalecenie, by opozycja zamiast fiksować się na sondażach poparcia, zainwestowała w dogłębne badania potrzeb i aspiracji Polek i Polaków. To jest koniecznym, ale niewystarczającym warunkiem opracowania programu, który spodoba się wyborcom. Ale to nie koniec zmian, które należy wprowadzić. Kolejna to dotarcie do najmniejszych nawet miejscowości z własnym przekazem, przekonywanie do siebie nie tylko mieszkańców największych miast. Chodzi o to, by nie tylko reagować na to, co robi PiS, ale narzucić własny temat rozmowy.

Krytyka? Nasi eksperci różnie widzą tę kwestię - jedni nazywają to rozwalaniem opozycji, inni smutną koniecznością po blamażu sejmowym. Wszyscy są jednak zgodni co do tego, że posłowie i posłanki powinni wziąć się w garść: kluby powinny być sprawne i zdyscyplinowane, by nie powtarzały się błędy przy głosowaniach. 

Zybertowicz apeluje do "światłych umysłów" opozycji: Bądźcie jak Legutko i Krasnodębski. Wyjdźcie z opłotków

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (20)
Eksperci podpowiadają opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej co ma zrobić, by przejąć władzę z rąk PiS
Zaloguj się
  • maruda.marudna

    Oceniono 11 razy 5

    Drogie Dziewczyny, Kobiety!!! My, działacze PO jesteśmy z Wami!!! Popieramy Was!!! Ja będę z Wami podczas demonstracji.

  • endrju1521

    Oceniono 12 razy 4

    Obecna opozycja, nie ma szans na przejęcie władzy

    w drodze wyborów.

    Ordynacja wyborcza zostanie tak znowelizowana,

    że pozostanie jedynie rewolucja.

  • maura4

    Oceniono 7 razy 3

    Pani dr Mieńkowska podsuwa opozycji tematy, których ona boi się bardziej niż piekła w życiu wiecznym. Uprzywilejowanie kościoła w handlu ziemią, ale przecież nie tylko tu KK jest uprzywilejowany. Ogarnięcie wszystkich ludzi sfrustrowanych tematami światopoglądowymi. Ja dodałabym wszystkich ludzi, którzy tylko ze strachu przed dyskryminacją posyłają dzieci na religię. Oni to robią tylko dlatego, że państwo ich nie chroni. Choć zasady są niezłe, to i tak dyrektor z proboszczem ustalają swoje prawa i trzeba np. dziecko z religii wypisywać, zamiast zapisywać. Ci ludzie czuliby się zupełnie inaczej, gdyby państwo stało za nimi, a nie za KK. Gdyby było zdolne do wyegzekwowania prawa, które samo ustaliło. Do tego nie trzeba żadnej kasy.
    PO i PSL nie jest do tego zdolne, bo już przez 8 lat to pokazało i obserwujemy to nadal. Nowoczesna chyba coś na te tematy mówiła, ale im więcej członków tej partii słyszę, tym bardziej nie wiem, co myśleć. Przydałyby się jasne, klarowne deklaracje jak wyobrażają sobie Polskę.
    Ja wolałabym nowych posłów, młodszych, takich, którym jeszcze się chce zmieniać Polskę i Polaków, bo ci zasiedziali głównie zajęci są tym, aby nie stracić stołków.

  • elasteena

    Oceniono 4 razy 2

    Partie chcące uchodzić za liberalne powinny wywalić ze swoich szeregów wszelkich teologów, katechetów, członków sekt typu Opus Dei, świeckich oblatów i inne dziewice konsekrowane. Wyborca powinien mieć jasną informację na kogo głosuje. W tej chwili głosując na PO, N a nawet SLD (vide case Ogórek) może się okazać, że zagłosowałam de facto na fundamentalistę religijnego, bo przecież wchodzi kolejna osoba z listy wyborczej.

  • tilow3

    Oceniono 8 razy 2

    Jedynym wrogiem PiS na scenie politycznej, jest .... PiS. Dlatego trzeba dać im szanse. Ja np. w każdym sondażu wskazuje PiS jako partie na którą oddam głos. Popieram wszystkich posłów PiS, Czarneckiego, Pawłowicz, Ziobrę, Błaszczaka. Opozycja z nimi nie podoła, musza sami się pokonać, a mają ku temu ogromne zdolności.

  • hastatrespasos

    0

    Dobra diagnoza aspiracji i potrzeb wyborców powinna być w zasięgu ręki, a raczej mózgów liderów i sztabów każdej demokratycznej partii. Ale po spektakularnej kompromitacji opozycji parlamentarnej, która potyka się o własne nogi ORAZ O NOGI PROBOSZCZÓW przed którymi wszyscy drżą ze strachu, w obecnym składzie Sejm zasługuje na likwidację. Po nim nie oczekujmy już niczego dobrego. Gdyby samowładca z ul. Kaczogrodzkiej posłuchał rad żeby szybko zrobić nowe wybory, to jego sPISek ma pewne 99,999 głosów. Nawet gdyby co nieco głosów zdobyły inne partie, to wszystkie je unieważnią sPISkowi komisarze. Droga do utrwalenia kaczej despotii otwarta!

  • arkon4

    Oceniono 2 razy 0

    Największym hamulcowym PO jest jej szef. Schetyna jest tak charyzmatyczny jak stara firanka u rzeźnika. Jako mówca,retoryk przypomina tępego,dukającego nieudacznika, a mowa ciała budzi litość.Polityk będący imitacją Jasia Fasoli to najcenniejszy prezent PO dla Pis.A potem zdziwienie że ludzie nie popierają...

  • bartooolooo

    Oceniono 1 raz -1

    W parlamencie nie ma opozycji. Po prostu szarpią się o koryto. PSL, które zawsze na doczepkę, byle trwać? .Nieudaczna, ktora nawet nie umie się nauczyć swoich formułek udawanie feministycznych na Czarnych demonstracjach? Udawana lewica od liniowego podatku i wysyłki polskich wojsk na B. Wschód? PO zawsze na kolanach przed watykańczykami? W parlamencie nie ma opozycji, ta cała hałastra musi po rpostu wylądować na śmietniku historii. PO.NPSLSLD nie reprezentują nikogo, prócz siebie. Jak więc prawdziwa opozycja, pozaparlamentarna, jak Razem, miałaby z nimi współpracować. Tońcie. POPiS musi odejść.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX