Sprawa Czarneckiego na ostrzu noża w PE. "Najstarsi pracownicy czegoś takiego nie pamiętają"

Najstarsi pracownicy europarlamentu nie pamiętają odwoływania wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego - mówił dziś na antenie TOK FM Tomasz Bielecki, korespondent "Deutsche Welle" w Brukseli.

Tomasz Bielecki był gościem Mikołaja Lizuta w audycji "A teraz na poważnie". Tematem rozmowy była sprawa Ryszarda Czarneckiego, europosła PiS i jednocześnie wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Grozi mu odwołanie ze stanowiska wiceprzewodniczącego za wypowiedź na temat europosłanki Róży Thun (PO), którą porównał do szmalcowników, czyli osób wymuszających okupy na Żydach ukrywających się podczas II WŚ,  bo skrytykowała jego partię PiS na antenie francuskiej telewizji Arte. Jego dymisji domagają się szefowie największych frakcji w europarlamencie. PE zajmie się sprawą Czarneckiego 1 lutego.

- Sam Tajani ma chyba nadzieję, że zdoła wydusić z Czarneckiego jakąś formę przeprosin, gdyby tak się stało, to istniałoby prawdopodobieństwo, że sprawa rozejdzie się po kościach. Jednak jeśli przeprosin nie będzie, to szefowie frakcji, którzy domagają się odwołania Czarneckiego, mają większość potrzebną w głosowaniu, do którego doszłoby pewnie w lutym. Wtedy Czarnecki straciłby to stanowisko - mówił Tomasz Bielecki na antenie TOK FM.

Przeprosiny? Mało prawdopodobne

Jednak zdaniem prowadzącego Mikołaja Lizuta przeprosiny ze strony polityka PiS są mało prawdopodobne. - Na razie wygląda na to, że Ryszard Czarnecki nie zamierza nikogo przepraszać. Osiąga himalaje megalomanii, mówi "ci sami ludzie, którzy domagali się uruchomienia sankcji wobec Polski, domagają się uruchomienia sankcji wobec mnie, atak na mnie jest atakiem na Polskę" - powiedział Lizut.

Bielecki zwrócił uwagę na zażyłość łączącą szefa PE, Antonio Tajaniego i Ryszarda Czarneckiego. - Antonio Tajani, szef PE, prominentny polityk partii Silvio Berlusconiego, jest serdecznym znajomym Czarneckiego. Obaj uwielbiają piłkę nożną. Tajani ufa swoim bardzo dobre zdolnościom mediacyjnym i nie przestaje wierzyć w to, zdoła wymusić przeprosiny na Czarneckim - odparł Bielecki.

Bez precedensu

- Czy był taki precedens, że któregoś z europosłów ukarano za niestosowne wypowiedzi bądź zachowania? - zapytał prowadzący. Bielecki potwierdził, że "zwykli" europosłowie byli karani finansowo za niestosowne wypowiedzi, jednak sytuacja Ryszarda Czarneckiego jest wyjątkowa. - Najstarsi pracownicy europarlamentu nie pamiętają odwoływania wiceprzewodniczącego PE - podsumował Tomasz Bielecki.

Hermeliński pokazuje niebezpieczną zmianę, która może wpłynąć na wyniki wyborów

DOSTĘP PREMIUM