Agresywny język polskiej polityki skutkuje agresją na ulicach? Bogdan Klich: Spirala się rozkręca

- Trzeba zrobić wszystko, żeby zatrzymać spiralę nienawiści - apelował Bogdan Klich w audycji "Wywiad polityczny" w TOK FM.

Jako przykład degradacji języka debaty publicznej Bogdan Klich podał, między innymi, niedawne słowa Ryszarda Czarneckiego. Politykowi PiS grozi odwołanie ze stanowiska wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, za wypowiedź na temat europosłanki Róży Thun.

Czarnecki europosłankę PO porównał do szmalcowników, czyli osób wymuszających okupy na Żydach ukrywających się podczas II wojny światowej; bo skrytykowała PiS  na antenie francuskiej telewizji Arte.

Jego dymisji domagają się szefowie największych frakcji w europarlamencie.

Czytaj więcej: Sprawa Czarneckiego na ostrzu noża w PE. "Najstarsi pracownicy czegoś takiego nie pamiętają"

- W Parlamencie Europejskim nie ma tak ordynarnego języka w rozmowach politycznych. Niestety, wulgaryzmy i obrzucanie błotem weszły do polskiej polityki na stałe, to jest straszne - mówił Klich.

Ocenił, że do dramatycznego obniżenia standardów debaty publicznej doszło w ciągu ostatnich dwóch lat.

Nie kończy się jednak na słowach. Ostatnio miały miejsce zdarzenia, które mogą świadczyć o tym, że oprócz agresywnych wypowiedzi spory polityczne będą też generowały agresywne czyny.

Coraz więcej agresji

W środę wieczorem przed warszawską siedzibą PiS, po zakończeniu demonstracji przeciwko zaostrzeniu prawa dot. aborcji, budynek przy ul. Nowogrodzkiej został obrzucony woreczkami z czerwoną farbą. Policja bada sprawę.

Aktor Krzysztof Pieczyński został napadnięty i pobity w centrum Warszawy. Twierdzi, że to z powodu swoich poglądów - otwarcie krytykuje on np. polski kościół.

Pod koniec zeszłego roku doszło też do  podpalenia biura poselskiego Beaty Kempy w Sycowie.  Dolnośląskim policjantom udało się zatrzymać podejrzewanego o ten czyn mężczyznę.

- Spirala się rozkręca. Zaczęła się od złych słów, kończy się na czynach i idzie dalej. Do zbrodniczych czynów jest tylko krok. Klasa polityczna i obywatele muszą zrobić wszystko, by spiralę nienawiści zatrzymać - przekonywał Bogdan Klich.

Gość TOK FM źródeł konfliktów i wzbierającej agresji dopatruje się w retoryce partii rządzącej. - Celowo dzieli się Polaków na lepszy i gorszy sort, na dobrych i złych. Takiego czegoś przez ostatnie 25 lat w polskiej polityce nie było. Skutkuje to nie tylko obniżeniem jakości debaty publicznej, ale nawet konfliktami w rodzinach - mówił.

- Ryszard Terlecki zaapelował do polityków PO o potępienie “napadu” na siedzibę PiS w Warszawie - przypomniała prowadząca audycję Karolina Lewicka.

- PO nie ma nic wspólnego z tym, co się stało. Nasi członkowie nie brali udziału w tym marszu.  Apelować należy, żeby wobec manifestujących nie stosowano sankcji karnych. Coraz więcej postępowań toczy się wobec ludzi, którzy korzystają ze swoich praw obywatelskich. Na szczęście są  jeszcze w Polsce wolne sądy, które ich uniewinniają - argumentował Bogdan Klich.

Zybertowicz apeluje do "światłych umysłów" opozycji: Bądźcie jak Legutko i Krasnodębski. Wyjdźcie z opłotków

DOSTĘP PREMIUM