Anielka umarła, bo nie doczekała przeszczepu. Jej mama walczy z tabu, by uratować inne dzieci

Wśród politycznego zgiełku o "ochronie życia" rozgrywają się ciche tragedie dzieci i ich rodziców. Jedną z nich była śmierć ciężko chorej 1,5-rocznej Anielki, która nie doczekała nowego serca. Teraz jej mama, Jadwiga Hermanowicz, walczy o dziecięce przeszczepy w Polsce. "Chcę się spotykać z innymi mamami w kawiarni, a nie na cmentarzu" - mówi w rozmowie z portalem tokfm.pl. 26 stycznia w Polsce obchodzony jest Dzień Transplantacji.

Jadwiga Hermanowicz podkreśla, że każdy z nas może nagle potrzebować przeszczepu serca lub innego organu. Wystarczą powikłania po zwykłej grypie czy anginie, by zdrowa osoba zmieniła się w obłożnie chorą, zależną od leków i przykutą do szpitalnych maszyn, które przez jakiś czas mogą przedłużać jej życie. Czas jej córki skończył się 26 października.

W przypadku Anielki konieczny był przeszczep serca - cierpiała na wrodzoną kardiomiopatię, niescalenie lewej komory serca, której towarzyszyła ciężka niedomykalność zastawki mitralnej. Dziewczynka nie doczekała przeszczepu, bo w 38-milionowej Polsce nie znaleziono dawcy. Czy go nie było? A może prostu nie szukano?

Tabu dziecięcych przeszczepów

- Dawcą serca dla dziecka może być tylko inne dziecko - tłumaczy Jadwiga Hermanowicz. Jak mówi, oprócz zgodności tkankowej ważny jest także rozmiar przeszczepianego organu. To dlatego ciężko chore dzieci nie mogą liczyć na dar życia od dorosłych. - Tymczasem w Polsce szansa na znalezienie dawcy dla dziecka są mniejsze niż na wygraną w totolotka - mówi mama Anielki.  

Statystyki Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne do Spraw Transplantacji 'Poltransplant' - państwowej jednostki budżetowej podlegającej Ministrowi Zdrowia.Statystyki Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne do Spraw Transplantacji 'Poltransplant' - państwowej jednostki budżetowej podlegającej Ministrowi Zdrowia. Poltransplant

Hermanowicz podkreśla, że Hiszpania, kraj o populacji zbliżonej do Polski, świeci przykładem w dziedzinie transplantologii. Ratuje życie dzieci i dorosłych, gdyż dba o pobieranie narządów do przeszczepu. W Polsce teoretycznie każdy, kto się formalnie nie sprzeciwi, jest potencjalnym dawcą organów po śmierci.

Tymczasem w praktyce lekarze uzależniają pobranie narządów od zgody rodziny, ale pytają o nią rzadko. Bywa, że rodzina się sprzeciwia. W efekcie zmarli są grzebani z narządami, które mogłyby uratować komuś życie, a inni umierają czekając na przeszczep. Sytuacja chorych dzieci jest szczególnie dramatyczna - jak mówił dr Tomasz Książczyk na antenie Nowej TV, one na przeszczep czekają średnio ponad rok.

W październiku na liście dzieci pilnie oczekujących na przeszczep serca razem z Anielką było kilkunastu małych pacjentów. - Wiele tych dzieci już nie żyje, choć moglibyśmy je uratować, gdybyśmy zmienili politykę i mentalność społeczną ws. przeszczepów  - mówi ze smutkiem Jadwiga Hermanowicz.

Życie i polityka

O to, by ocalić życie dzieci, walczy m.in. za pośrednictwem nowego spotu radiowego i strony na Facebooku "Serce dla Anielki". Pisze do Ministerstwa Zdrowia i lekarzy z Krajowej Rady Transplantologii - chce poruszyć sumienia rządzących, by dzieci czekające na przeszczep nie były skazane na śmierć w cierpieniu. - To nie jest kwestia polityczna, to ratowanie życia - mówi Jadwiga Hermanowicz. - Mam nadzieję, że mimo wszystkich różnic politycy usiądą razem przy okrągłym stole i będą działać na rzecz tego celu - mówi kobieta. 

- W Polakach drzemie wielka siła. Jak chcą coś zrobić wspólnie, to potrafią. Takich przykładów mamy wiele. Niestety łączymy się tylko podczas tragedii narodowych. A tragedie rodzinne nie są tragediami narodowymi - zauważa Jadwiga Hermanowicz. Przekonuje, że aby ratować ludzkie życie zmiany powinny zajść na kilku płaszczyznach.

Jedną z nich jest przystąpienie Polski do Eurotransplantu, który umożliwia poszukiwanie dawców narządów w innych krajach. Czasami zdarza się bowiem, że największą zgodność tkankową mają dawca i biorca z różnych państw. Niezbędnym krokiem jest według Jadwigi Hermanowicz również szkolenie lekarzy i zaoferowanie im wsparcia psychologicznego. 

Hermanowicz podkreśla jednak, że kluczowym warunkiem powodzenia działań lekarzy i polityków jest zmiana świadomości społeczeństwa: zwiększenie akceptacji dla pobierania narządów od zmarłych, w tym od zmarłych dzieci. - Anielce to już nie pomoże, ale pomoże tym dzieciom, które mają mało czasu. Znam niektóre z nich i ich mamy. Jeśli nic się nie zmieni, nie będę się spotykała z nimi w kawiarni, tylko na cmentarzu - mówi Jadwiga Hermanowicz.

Po śmierci Anielki oddała jej serce na potrzeby badań naukowych.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (57)
Mama Anielki Jadwiga Hermanowicz walczy o dziecięce przeszczepy
Zaloguj się
  • aeromonas

    Oceniono 25 razy 19

    Polską transplantologię zamordował Zero

  • szilderus

    Oceniono 18 razy 16

    Mój syn umarł na białaczkę AML w wieku 11 miesięcy. Przed jego śmiercią pytałem lekarza o to czy nie mógłby być dawcą narządów, natomiast poinformowano nas że w tym przypadku po przyjęciu chemioterapii (kilka cykli) nie mógł. Szkoda...

  • bartooolooo

    Oceniono 17 razy 13

    Chory kraj. Zwyrodnialcy drą mordy i pokazują publicznie krwawe zdjęcia fałszywych płodów, a dzieci faktycznie potrzebujące pomocy jej nie doczekują. Bandyci w sukienkach pod znakiem krzyża wyłudzają od państwa polskiego miliardy, a nie ma na podstawowe dla krajów cywilizowanych 6% budżetu na służbę zdrowia.

    Dwóch pajaców na szczycie góry, na której szczyt biali bogaci ludzie zachodu wchodzą na plecach biednych miejscowych Szerpów teraz natomiast chce gigantycznych pieniądzy na ratowanie swoich d...p, bo takie mieli hobby.

    Wielkie współczucie dla rodziny tej dziewczynki. To nie wina rządu ani urzędików - to wina nasz, społeczeństwa, które trwa w marazmie, zamiast chwycić za pysk te politykierskie pijawki, i zrobić porządek w tym chorym państwie.

  • polsilver100

    Oceniono 12 razy 10

    powinno byc tak ze jak za zycia ktos nie zadeklarowal ze nie da swoich organow to pobierane sa do przeszczepu i nikt nie musi sie na to zgadzac.jest tak w wielu krajach ,bo kazdy by chcial organ ale niewielu jest gotowych cos dac,tacy sa po prostu ludzie

  • podobny_do_nikogo

    Oceniono 10 razy 6

    Gdyby lekarz operujący ojca ZZ wiedział co go czeka to wolałby, by w szpitalu albo na dzielnicy strzeliły korki i nie było prądu, niż miałby szarpać się 10 lat z zastępcą boga na księstwo kościelne. Nie zgadzam się z opinią, że przeszczepy to temat delikatny. Po prosu jedno ciało - nie funkcjonujące już - uzupełnia tym co ma do ofiarowania - braki jeszcze funkcjonującego. Żadne tabu. Po prostu jak zwykle - na przepiękny organ człowieka generujący myślenie pada bielmo żałoby i religii. Ludzie zacofani, mało inteligentni, żyjący zabobonami - zblokowani swoimi przekonaniami - nie dają innym szansy. W imię jakiegoś "boga".

  • icehunter

    Oceniono 14 razy 6

    Ach te mądrości tych, którzy sami są emocjonalnymi dziećmi. Nie potraficie śmiecie nawet krwi oddać, a pyskujecie jakby to była Wasza tragedia, Trzeba wielkiej odwagi i serca żeby oddać narządy zmarłego dziecka innemu. Niestety w tyj poplątanej i zidiociałej kato krainie wciąż działa 'Bóg dał, bóg zabrał'. Zastanówcie się przez chwilę bezrefleksyjne miernoty po co Wam ciało jak już go nie czujecie. Nie istniejecie. Nie ma Was.

  • Kasia Kowalska

    Oceniono 5 razy 5

    Rząd nawołuje do rodzenia dzieci,bo statystyka się poprawi urodzeń,a co potem?????????????????????? za 500 + życia nie kupisz,tylko rodzi się więcej chorych dzieci.Lepiej pieniądze przeznaczyć na urządzenia medyczne,lepsze szpitale,miła obsługa,nie zadzieranie nosa,bo ja jestem lepszy,zwalczanie alkoholizmu,nieróbstwa,bałwochwalstwa.Kupujecie czołgi,zatruwacie ludzi pyłem węglowym,i jeszcze budujecie kopalnie ,zamiast elektrownie atomowe.Wszyscy sąsiedzi za granicą mają el.atomowe tylko nie my,rząd woli ,abyśmy trucizną oddychali,byle się urodziło dziecko.Służba zdrowia najgorsza w Europie.A przecież jak nie ma zdrowia to nikt nie będzie pracował .Współczuję bardzo."Śpij Aniołku".Może przyjdą mądrzejsze rządy i będzie lepiej w służbie zdrowia,uratują więcej dzieci i dorosłych.

  • sennachmura

    Oceniono 7 razy 5

    A my zamiast zajmować się właśnie tymi dziećmi, które już są na świecie, tracimy czas i energię na bzdury typu dostęp/brak dostępu do aborcji - czyli kwestię w której każdy powinien decydować sam.

  • Ewa Jedwabińska

    Oceniono 4 razy 4

    Artykuł wydaje mi się malo wyważony. Bardzo łatwo oskarżać rodziców zmarłych dzieci o bezduszność i brak świadomości. Statystyki są jednak nieubłagane - większość dzieci umierających przed 5rż zwyczajnie nie nadaje się na dawcę organów. Serce "zdrowego" noworodka umierającego w okolicach porodu nie jest jeszcze do końca przekształcone z krążenia płodowego na normalne, całkowite zarośnięcie przegrody komorowej zajmuje parę tygodni. Niemowlęta umierają zwykle na powikłania infekcyjne - tkanki dziecka z sepsą są bezużyteczne. Dzieci umierające na nowotwory mają narządy ciężko obciążone chemioterapią. Wady genetyczne powodujące śmierć w pierwszych miesiącach życia też dziecko dyskwalifikują - zwykle objawiaja się właśnie wadami układu krażenia.
    Młodzi dorośli umierają zwykle gwałtowną śmiercią - w tym przypadku jest sens apeli o oddawanie narządów do przeszczepu. Jednak dziecięcych ofiar wypadków nadających się na dawców serca jest naprawdę niewiele, a dzieci rodzących się z wadami serca kwalifikującymi do przeszczepów - sporo.
    W ogóle wydaje mi się, że rozwój medycyny powinien iść w kierunku stworzenia autonomicznie działających protez serca w oparciu o tkanki własne chorego. Droga do tego daleka, ale eliminowałoby to konieczność przyjmowania do końca życia leków obniżających odporność i wymieniania przeszczepionego serca na nowe co kilka, kilkanaście lat.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX