Rozpowszechnianie nieprawdy o aborcji - karać, o historii - nie karać - niekonsekwencja na lewicy?

Trwa dyskusja o nowelizacji ustawy o IPN, w myśl której rozpowszechnianie nieprawdy na temat polskiej historii miałoby być karane. Przeciwna jest jej m.in. Agnieszki Dziemianowicz-Bąk z partii Razem. A jak to się ma do karania za mówienie nieprawdy o aborcji?

Nowe przepisy ustawy pozwalają na karanie za obarczanie państwa polskiego i Polaków winą za współudział w zbrodniach nazistów podczas II Wojny Światowej.

Nowelizacja wzbudza kontrowersje. Pojawiły się opinie, że stanie się ona narzędziem do walki z ludźmi prezentującymi poglądy inne od obowiązujących. Projekt doprowadził też do zaostrzenia relacji polsko-izraelskich.

Czytaj więcej: "To PiS pomniejsza sukcesy Polski" - Smolar o tym, co naprawdę niszczy wizerunek kraju

Krytycznie wypowiadała się o nim w Poranku Tok FM Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Partii Razem. Prowadząca audycję Dominika Wielowieyska nawiązała wtedy do obywatelskiego projektu liberalizacji prawa aborcyjnego przygotowanego przez Ratujmy Kobiety. Zgodnie z jego zapisami, karze miałyby podlegać osoby rozpowszechniające nieprawdziwe informacje na temat aborcji.

Dlaczego więc w jednym przypadku karać, a w drugim nie?

Zapraszamy do podzielenia się opiniami również na naszej grupie dyskusyjnej na Facebooku.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM