Awantura wokół nowelizacji ustawy o IPN. "Przestępstwo można popełnić nieumyślnie"

- Zapewne żaden z prokuratorów IPN nie będzie prowadził postępowania w przypadku, jeśli ktoś będzie rzetelnie prowadził badania naukowe - powiedział szef pionu śledczego IPN prok. Andrzej Pozorski. W piątek głosami PiS Sejm przegłosował ustawę, która umożliwia zamykanie w więzieniu osób, które zdaniem IPN w nieprawdziwy sposób przypisują Polakom winę za zbrodnie z czasów II wojny światowej.

Według projektu, który trafił do Senatu, kara pozbawienia wolności do lat 3 ma grozić każdemu, kto "publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne". Taka sama kara grozi osobie, która "rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

Historia z paragrafem

Przeciwko nowelizacji protestuje m.in. Ambasada Izraela. Zdaniem władz Izraela Polska próbuje zakazać mówienia o współodpowiedzialności Polaków za Holokaust. IPN uspokaja z kolei, że nikt nie będzie karany za mówienie prawdy o polskich zbrodniach, a nowelizacja nie ograniczy wolności słowa ani badań naukowych.

Jak zauważył prawnik z Fundacji Helsińskiej Konrad Siemaszko w rozmowie z Jakubem Janiszewskim w TOK FM, sprawa wyłączenia spod odpowiedzialności nie jest tak oczywista, np. w przypadku napisania artykułu do gazety.

Być może na poziomie procesu udałoby się wybronić taką osobę, ale sam fakt, że przed napisaniem ktoś musi się zastanowić, czy nie grożą mu za to 3 lata więzienia może sprawić, że pewne tematy zostaną uznane za ryzykowne.

- Poza tym można popełnić to przestępstwo nieumyślnie, tj. nie zachowując należytej ostrożności. Wtedy grozi nam grzywna lub prace społeczne - tłumaczył ekspert. PiS podkreśla, że obecnie nie planuje wprowadzać poprawek do projektu.

Jak pisaliśmy w tokfm.pl, według prof. Aleksandra Smolara nowe zapisy ustawy o IPN, "to kij" , który będzie wykorzystywany do walki z ludźmi prezentującymi poglądy inne od obowiązujących. Bo - jak mówił gość Radia TOK FM - problemem nie jest kwestia ścigania za określenie "polskie obozy koncentracyjne", lecz kneblowania osób, które mówią o ciemnych kartach naszej historii.

Posłuchaj całej audycji Jakuba Janiszewskiego z udziałem Konrada Siemaszko:

Pożar na linii Polska-Izrael. Kryzys wywołała nowelizacja ustawy o IPN

DOSTĘP PREMIUM