"Kaczyński za populistyczne zyski w kraju jest gotów płacić interesami Polski za granicą"

"Polskie obozy koncentracyjne" jako wielki problem, z którym trzeba walczyć, to mit - przekonuje przekonuje gość Wywiadu Politycznego TOK FM, Marcin Bosacki.

Były ambasador w Kanadzie i były rzecznik polskiego MSZ uważa, że skierowana do podpisu prezydenta ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej jest niewspółmierna w stosunku do pojawiających się na świecie przekłamań.

Zdaniem byłego dyplomaty to, że na spotkaniu Korpusu Dyplomatycznego z marszałkiem Senatu, Stanisławem Karczewskim nie było ambasadorów Izraela, Ukrainy i Stanów Zjednoczonych - tego ostatniego zastępował jego radca ekonomiczny - to nie przypadek.

- Obawiam się, że to symbol tego, że mamy najgorsze od 1989 roku stosunki dyplomatyczne i pozycję międzynarodową Polski. Wszyscy za to niestety zapłacimy, również portfelami. Dwa lata konfliktowania nas z całym światem to efekt polityki pisowskiej, kompletnie niezważającej na stosunki międzynarodowe. Sprowadzono cały sens uprawiania polityki do słupków - mówił.

Czytaj też: Jako jedyny członek PO poparł nowelizację ustawy o IPN. "Przeżyłem już tego rodzaju presję"

Bosacki przekonuje, że na kryzys wokół ustawy o IPN nałożyły się błędy polskiej dyplomacji i zimna, cyniczna kalkulacja lidera Prawa i Sprawiedliwości. Ocenia, że nowe przepisy są potrzebne Jarosławowi Kaczyńskiemu do utrzymania władzy.

 - Jarosław Kaczyński zrobi wszystko, aby zabetonować prawicowe, w tym skrajnie prawicowe, 40% elektoratu, żeby dostać następną kadencję. Może marzy o większości konstytucyjnej. Za te populistyczne, polityczne zyski wewnątrz kraju, jest gotów płacić interesami Polski za granicą - tłumaczył.

- To nieprawda, że cały świat mówił o "polskich obozach koncentracyjnych", to jest mit, pisowska propaganda. Były głupie, dokuczliwe dla nas, irytujące kłamliwe zbitki językowe. Ale były one epizodyczne. Naszej dyplomacji i organizacjom polonijnym w USA, UK, Kanadzie i Niemczech, udało się wpisać do wewnętrznych przepisów książek stylu, że to jest nieprawidłowe sformułowanie - dodał.

Prezydent na podpisanie - lub zawetowanie - ustawy o IPN ma teraz trzy tygodnie.

Całej rozmowy posłuchasz tutaj:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM