Aborcja to w Polsce tabu, a dyskusja o niej jest oderwana od rzeczywistości.Ta akcja ma to zmienić

Billboardy z hasłem "Miałaś aborcję? Nie jesteś sama" pojawiły się w czwartek na ulicach sześciu polskich miast. O inicjatywie w audycji "Analizy" w TOK FM opowiadała jej współtwórczyni Natalia Broniarczyk.

Billboardy na początek pojawiły się Krakowie, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu, Katowicach i w stolicy. To początek kampanii informacyjnej, która ma zmienić dyskusje o aborcji w Polsce.

Wg danych CBOSu sprzed 5 lat statystycznie co trzecia Polka miała aborcję. To sześć milionów żyjących w Polsce kobiet. Prowadząca audycję Agata Kowalska zauważyła, że ta liczba może się wydawać bardzo duża w kraju z restrykcyjnym prawem aborcyjnym.

- Ustawa z '93 roku nie powoduje, że aborcji jest mniej. Kobiety potrafią się wspaniale organizować, żeby sobie pomóc. Wystarczy wejść na odpowiednie fora internetowe, żeby przekonać się, jak powszechnym doświadczeniem jest aborcja - tłumaczyła Natalia Broniarczyk.

Czytaj też: Nowy minister zdrowia o antykoncepcji: "To nie jest priorytet"

Jako przykład podała inicjatywę "Kobiety w sieci". Wspomniała też o organizacji Ciocia Basia, która pomaga kobietom z Polski dokonać aborcji w Niemczech. Od początku stycznia do 20 stycznia skorzystało niemal 20 kobiet. W Niemczech są też inne kliniki,  do tego popularnymi kierunkami są Słowacja, Holandia, Austria, Francja i Anglia.

- Mamy poczucie, że debata publiczna w Polsce na temat aborcji nie ma nic wspólnego z aborcją, Skupia się na kościele, światopoglądzie, na tym, czego panowie politycy by ewentualnie nie zrobili. Kobiety nie są zaproszone do rozmowy o aborcji. Kobiety nie mówią o swoich doświadczeniach - mówiła Broniarczyk.

- Nasza kampania jest skierowana do osób, które mają doświadczenie aborcji. Mówimy im - nie jesteś sama, nie musisz czuć się winna. Adresujemy ją też do osób, które twierdzą, że aborcji w Polsce nie ma oraz do tych, które mogłyby wspomóc osoby, które miały aborcję, ale się boją. Również przez wysłuchanie, powiedzenie “akceptuję twoją decyzję”, “cokolwiek zrobisz, jest ok” - kontynuowała.

To dopiero początek

Broniarczyk zapowiada, że w dalszym kroku billboardy trafią na trasy przejazdowe do klinik aborcyjnych. - Dostaliśmy wiele informacji z podziękowaniami od kobiet. Jedna z nich napisała do nas, że wiele by dała, żeby zobaczyć taki plakat podczas swojej podróży do kliniki - tłumaczyła Broniarczyk.

Przekonywała, że kobiety docenią, iż nie będzie się im kazało po aborcji udawać, że jest im źle i przykro. - Ze względu na ustawę z '93 roku aborcja jest strasznym tabu, kobiety myślą, że ich przypadki są odosobnione.  Kampania jest po to, żeby dodać im otuchy. Pokazać, że o aborcji można mówić inaczej. To nie musi być czarno-biały przekaz ilustrowany zdjęciem zapłakanej kobiety w oknie, która już nigdy nie będzie miała dziecka - argumentowała.

Jej zdaniem, wiele wspólnego z tym, w jaki sposób mówi się o aborcji, ma ustawa antyaborcyjna. - Ale jeżeli wysłuchać historii kobiet, które miały aborcję, okazuje się, że można o tym rozmawiać w normalizujący sposób, bez oceniania - podsumowała.

DOSTĘP PREMIUM