Lis kpi z książki Gduli o przyczynach poparcia dla PiS. Autor badań odpowiada

Tomasz Lis podważył wiarygodność badań, na których opiera się książka "Nowy autorytaryzm", dotycząca przyczyn poparcia społeczeństwa dla PiS. Jej autor, Maciej Gdula odniósł się do tej krytyki na antenie Tok FM.

Dr hab. Maciej Gdula, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego zajmujący się klasami społecznymi, w swojej książce “Nowy Autorytaryzm” zaproponował nową interpretację fenomenu społecznego poparcia dla PiS. Z jego badań wynika, że termin “populizm” jest zdecydowanie zbyt wąski, żeby w pełni opisać zjawisko. Książka jest pokłosiem badań  "Dobra zmiana w Miastku. Neoautorytaryzm w polskiej polityce z perspektywy małego miasta".

Naukowiec dochodzi w nim do wielu nieoczywistych wniosków. Odrzuca np. popularny pogląd, że na PiS głosowali ludzie dręczeni poczuciem życiowej porażki. Odkrywa za to wspólną dla wyborców PiS pogardę dla słabszych i niechęć do elit.

Czytaj więcej na temat wyników badań dr Gduli: W tym mieście PiS zdobyło 50 proc. głosów. Badacze przyjrzeli się mieszkańcom. Oto, co wyszło


Maciej Gdula opowiadał o swojej książce w audycji Światopodgląd Agnieszki Lichnerowicz. Dziennikarka zacytowała mu słowa Tomasza Lisa, który naigrywał się z jego badań.

- Przebadano 30 osób popierających różne partie. Z tego popierających PiS było pewnie 12 - 13 osób. Chyba każdy Polak przeprowadził sobie takie badanie na zdecydowanie szerszej grupie i to bez tezy - krytykował Lis.

Nagle wszyscy są himalaistami

Zdaniem Gduli, tego rodzaju krytyka wynika z niezrozumienia metodologii badań.

- Mam wrażenie, że z krytykami badań jakościowych jest trochę jak z kompetencjami z zakresie himalaizmu - byli kiedyś na Giewoncie, więc się znają - mówił naukowiec.

- Badanie socjologiczne, to nie jest to samo co rozmowa dwóch osób. Zrobienie 30 wywiadów pozwala wysycić temat - jest tzw. kategoria “nasycenia”. Zazwyczaj po 30 wywiadach, przy dobrym scenariuszu, zdobywa się dosyć materiału, żeby go interpretować. Oczywiście nie jest tak, że jest jedna możliwa interpretacja takiego materiału. Zgadzam się, jeżeli ktoś przeprowadzi inne badania, inaczej zinterpretuje to, co się dzieje między Jarosławem Kaczyńskim i jego wyborcami. Ale moje badanie jest zrobione zgodnie z regułami - kontynuował.

Jego zdaniem tego rodzaju badanie daje rzuca więcej światła na problem, niż operowanie na “suchych” liczbach.

- Co z tego, że wiemy jak zmieniało się poparcie dla PiS w liczbach, jeżeli nie wiemy dlaczego? Co nam da, że znamy tylko słupki - pytał.

DOSTĘP PREMIUM