Pacjenci ograbieni z intymności w gabinetach lekarskich, bo... na żaluzjach zbiera się kurz

Krępujące badanie, konieczność bycia w negliżu, to samo w sobie stresujące doświadczenie dla pacjenta. Sytuację utrudnia fakt, że w wielu gabinetach nie zapewnia się nawet minimum intymności.

"Chodzi o sytuacje, gdy pacjent musi się u lekarza rozebrać, w oknach nie ma rolet czy zasłon, a za oknem przechodzą ludzie. Doktor ze spokojem twierdzi, że przecież nic nie widać". Nic dziwnego, że lekarz jest na luzie, ma ten komfort, że jest ubrany" pisze w mailu do nas słuchaczka TOK FM.

Ewa (imię zmienione) opisała nam kilka sytuacji, których sama doświadczyła. Najbardziej zabolało ją to, co zaobserwowała w Szpitalu Klinicznym Dzieciątka Jezus w Warszawie. Była tam u dermatologa. - Wizyta taka zazwyczaj wymaga zdjęcia ubrania, a okno w gabinecie na parterze jest ogromne. Okno, naprzeciwko którego po jednej stronie stoi rozebrany pacjent, a po drugiej stronie po prostu chodzą ludzie. Okno bez jednej, nawet małej firaneczki – przekazała nam pani Ewa, która napisała też skargę do szpitala.

Wicedyrektor placówki, dr Artur Tomaszewski przyznał pacjentce rację i bardzo szybko odpowiedział. Napisał, że okna zostały już odpowiednio zasłonięte, tak by więcej żaden pacjent nie musiał się czuć niekomfortowo.

Odpowiedź szpitala.Odpowiedź szpitala. Fot. Anna Gmiterek Zabłocka

- Przeprosiłem pacjentkę. Było to niedopatrzenie – mówi dyrektor Artur Tomaszewski. Jak dodaje, w ubiegłym roku trafiły do niego trzy takie oficjalne skargi. Natomiast częściej pacjenci po prostu przychodzą i rozmawiają. – Drzwi mojego gabinetu są zawsze dla pacjentów otwarte – dodaje dyrektor.

Nasza słuchaczka opisała nam też sytuację z gabinetów lekarzy rodzinnych w przychodni na Saskiej w Warszawie i z gabinetu ginekologicznego przy ul. Kickiego w Warszawie. – Z gabinetu doskonale widać okna sąsiednich budynków, więc w sposób oczywisty z okien tych budynków widać też okno gabinetu, które nie ma zasłony czy żaluzji – poinformowała nasza Słuchaczka.

Takie sytuacje nie są jednak wyjątkiem, zdarzają się częściej

W części przychodni przez lata były żaluzje, ale je zlikwidowano, bo nie zgadzał się na nie sanepid (ze względu na gromadzący się na żaluzjach kurz). Trzeba byłoby zainstalować rolety, ale przychodnie mają niejednokrotnie pilniejsze wydatki.

Czytaj też:

Wezmą szpitale pod lupę i każą wskazać każde uchybienie. "Tworzą bat na służbę zdrowia"

- Kwestie dotyczące skarg i wniosków, odnoszących się do ewentualnego naruszenia praw pacjenta w zakresie intymności i godności zdarzają się dość często, choć nie jest to bardzo duża liczba skarg. Więcej – odnosi się do świadczeń zdrowotnych czy do kwestii dokumentacji medycznej – mówi Beata Okruta – Mazur z Biura Rzecznika Praw Pacjenta.

Wieloosobowe sale i brak parawanów?

W 2017 roku rzecznik zakończył 46 postępowań dotyczących naruszenia intymności i godności – w roku 2016 takich postępowań było ponad 60 (w 40 sprawach stwierdzono, że doszło do naruszenia prawa). Część skarg dotyczy braku parawanów – np. w wieloosobowych salach w szpitalach. – Wówczas to na podmiocie leczniczym spoczywa obowiązek zapewnienia pacjentom możliwości zachowania intymności. Chodzi o postawienie parawanów czy powieszenie zasłon tak, aby przy czynnościach higienicznych przy pacjencie czy przy badaniu – jego prawa były poszanowane – mówi B. Okruta – Mazur. – Chodzi o to, by pacjent czuł się komfortowo. Nie musiał mieć obaw, że ktoś zobaczy czy podejrzy – dodaje nasza rozmówczyni.

Kilkunastu studentów medycyny przy badaniu chorego. A on się wstydzi

Kolejna kwestia to obecność studentów przy badaniu chorego na szpitalnej sali. – Pacjent zawsze ma prawo powiedzieć, że się nie zgadza i że mu to przeszkadza – mówi dr A. Tomaszewski. Choć podkreśla, że często – z punktu widzenia toku nauki – taka sytuacja nie jest korzystna, bo studenci nie mają szansy na zapoznanie się z konkretnym, często bardzo ciekawym przypadkiem.

Zdarza się, że pracownicy służby zdrowia – wbrew podstawowym zasadom - zwracają się do pacjentów bezosobowo albo per „ty”. – Podczas udzielania świadczeń zdrowotnych lekarz czy pielęgniarka są zobowiązani zwracać się do pacjentów z szacunkiem, po imieniu i nazwisku. Nie wolno traktować chorego w sposób poniżający, należy zwracać się do niego taktownie, życzliwie, z dystansem. Niedopuszczalne jest traktowanie pacjenta z góry czy krzyczenie na niego – mówi pracownica Biura Rzecznika Praw Pacjenta.

 Całego podcastu wysłuchasz tu: 

Jeśli Ciebie spotkały sytuacje, gdy w szpitalu czy przychodni naruszono Twoje prawo do intymności czy godności, napisz nam o tym na adres: problem@tok.fm

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM