Węgry murem za Polską. Specjalna rezolucja przyjęta, ale Orban nie głosował

Węgierski parlament przyjął rezolucję, która ma być wyrazem wsparcia dla Polski w sporze z Brukselą. Pomysł zgłosił szef komisji spraw zagranicznych w węgierskim parlamencie Zsolt Németh.

W dokumencie napisano m.in., że węgierski parlament uznał za nieuzasadnioną decyzję Komisji Europejskiej, o rozpoczęciu wobec Polski procedury przewidzianej w art. 7 unijnego traktatu.

Procedurę uruchomiono w związku z ustawą o sądach powszechnych, wprowadzoną przez rząd PiS.

Według autora rezolucji nazywa to presją ze strony Brukseli i wzywa węgierskie władze, by poparły Polskę i nie zgadzały się na jakiekolwiek ograniczanie jej praw.

Czytaj także: Zandberg: Orbán myśli o Polsce jak o kraju naiwnym. Do tego mało istotnym

Politolog dr Dominik Hejj zwraca uwagę, że w głosowaniu nad "polską" rezolucją nie wzięła udział znaczna część węgierskich parlamentarzystów.


Co ciekawe, wśród tych którzy dziś nie zagłosowali był m.in. Viktor Orban.

Budapeszt wiernym sprzymierzeńcem?

Rezolucja to kolejny w ostatnich dniach wyraz sprzeciwu Budapesztu wobec działań Unii Europejskiej. W niedzielę, w dorocznym orędziu premier Wiktor Orban stwierdził, że Węgrom grozi niebezpieczeństwo z Zachodu. Skrytykował przy tym polityków z Brukseli, Paryża i Berlina, którzy jego zdaniem narzucają krajom Europy Wschodniej swoją politykę.

Czytaj także: Wizyta Morawieckiego na Węgrzech. "Patrzyłam i łapałam się za głowę"

Ciekawe czy w euforii węgierskiego wsparcia i nasz parlament zaproponuje podobną rezolucję, w której przekażemy światu, że na Węgrzech nic złego się nie dzieje.

Propozycja rezolucji to jedno, ale realne zagłosowanie przeciwko sankcjom wobec Polski to inna sprawa. Nie zapominajmy o tym, że Victor Orban już raz zawiódł oczekiwania Jarosława Kaczyńskiego, kiedy poparł Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej.

Wizyta Morawieckiego na Węgrzech. "Patrzyłam i łapałam się za głowę"

DOSTĘP PREMIUM