Zespół Brudzińskiego będzie szukał sposobów na walkę z faszyzmem. Ekspert: "One są znane od lat"

Czy jest potrzebne nowe prawo do walki z faszyzmem i rasizmem? I kto powinien znaleźć się w składzie zespołu, który będzie nad tym prawem pracował? Na te pytania odpowiadał Jacek Mazurczak z Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego w Analizach TOK FM.

Joachim Brudziński chce utworzenia międzyresortowego zespołu do walki z faszyzmem i nienawiścią na tle rasowym czy wyznaniowym. MSWiA informuje, że celem działania Międzyresortowego Zespołu do spraw Przeciwdziałania Propagowaniu Faszyzmu i Innych Ustrojów Totalitarnych oraz Przestępstwom Inspirowanym Nienawiścią na Tle Różnic Narodowościowych, Etnicznych, Rasowych, Wyznaniowych albo ze względu na Bezwyznaniowość jest wypracowanie zmian obecnych przepisów.

Kto powinien znaleźć się w składzie takiego zespołu?

Gość audycji Agaty Kowalskiej, Jacek Mazurczak z Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego, wymienił m.in. Ministra Sportu, ze względu na problem rasizmu na stadionach. Podkreślał, że wytycznymi, jak sobie z nim radzić, dysponuje ONZ. Wskazał też Ministra Spraw Wewnętrznych (podlega mu ABW i policja) oraz Ministra Sprawiedliwości. Jego zdaniem w zespole konieczny jest też Minister Edukacji, bo właśnie w zakresie edukacji mamy największe zaległości. Przypomniał, że w tej kwestii też możemy posiłkować się wytycznymi ONZ. Jest w nich mowa m.in. o pokazywaniu uczniom pozytywnego wpływu mniejszości narodowych na polską rzeczywistość.

Kryzys uchodźczy zjednoczył ekstremistów

Wskazał też kierunek działań, jakie planowany zespół powinien podjąć.

- Należy skupić się na wszystkim, co działo się wokół kryzysu uchodźczego, bo to połączyło wcześniej zantagonizowane grupy ekstremistyczne w całość. Ugrupowania neopogańskie współpracują teraz z krzyczącymi o wielkiej Polsce katolickiej ONR - zauważył Mazurczak.

- Często mamy mylne wyobrażenie, że problem radykalnej prawicy jest niesamowicie złożony. Tak naprawdę, jest on jednak prosty do rozwiązania. Narzędzia, które służą do jego zwalczenia, zostały opracowane przynajmniej kilkadziesiąt lat temu przez ONZ i Radę Europy i trzeba po prostu do nich sięgnąć - przekonywał.

Prowadząca audycję pytała, czy w takim razie zmiany w prawie są rzeczywiście konieczne. Jacek Mazurczak argumentował, że problemem jest nie tyle brak odpowiednich przepisów, ale brak ich egzekwowania.

Nie wystarczy karać

- Duma i Nowoczesność mogła być zdelegalizowana na podstawie obecnych przepisów. Zbiórka publiczna na Janusza Walusia (skazanego za morderstwo o podłożu rasistowskim) też mogła być zablokowana. Wystarczyło jedynie wykazać jej niezgodność z prawem - wymieniał.

Jacek Mazurek odniósł się też do uniewinnienia  Roberta Kolińskiego z Razem Warmińsko-Mazurskie, którego ONR oskarżył o zniesławienie, bo publicznie przypominał o faszystowskich korzeniach tej organizacji. Sędzia uzasadniając wyrok mówił, że ONR nawiązuje do organizacji przedwojennej, która była jawnie faszystowska.

Czytaj też: Jesteśmy zdziwieni, że faszyści są faszystami."To lata trywializowania problemu przez polityków"

- Brakuje mi informacji, czy sąd zdecydował się sięgnąć po inne narzędzia reakcji. Czy zgłosił do prokuratury, że ta instytucja jest nielegalna? Czy wystąpił do prezydenta Krakowa, który mógłby złożyć wniosek delegalizację ONR? Z takich narzędzi bardzo rzadko się korzysta - mówił Mazurczak.

Jego zdaniem wynika to z koncentrowania się na karze, zamiast na społecznych przyczynach zjawiska.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM