Zakaz handlu w niedziele. "Jesteśmy przerażeni, że ustawa w tak szybkim czasie weszła w życie"

- Ustawa dotycząca zakazu handlu w niedziele powstała z myślą o pracownikach, a ostatecznie ich dyskryminuje - mówi w TOK FM szefowa Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji Renata Juszkiewicz.

Zakaz handlu w niedziele wchodzi w życie 1 marca. - Jesteśmy przerażeni faktem, że ustawa w tak szybkim czasie weszła w życie - przyznała  w Radio TOK FM Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Organizacja zaapelowała do rządu o spotkanie, bo jak twierdzi, przepisy są niejasne.

- Mamy dylemat dotyczący placówek ulokowanych na dworcach kolejowych. Nie wiemy, czy klient, który nie ma ze sobą biletu, może wejść do sklepu czy nie. Nie wiemy też, w jakiej odległości powinny być zlokalizowane sklepy działające przy cmentarzach - wyjaśnia.

- Sprzedaż przez internet czy magazyny zewnętrzne mogą pracować, a magazyny powiązane ze sklepem nie mogą pracować? - wymieniała dalsze niejasności.

- Ustawa jest tak skomplikowana, tak źle napisana, ma tyle trudności interpretacyjnych, że trudno nam dzisiaj odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób niektóre zapisy mamy czytać i realizować - uważa Renata Juszkiewicz. - Jako sieci handlowe, nie mamy intencji, żeby tę ustawę omijać. Ale chcielibyśmy mieć jasne, proste prawo, które pozwoli nam ją realizować - podkreśliła w rozmowie z Aleksandrą Dziadykiewicz. 

A jak szefowa POHiD odnosi się do informacji, że niektóre sklepy próbują obejść zakaz handlu w niedzielę, uruchamiając - z niedzieli na poniedziałek - dodatkowe dyżury nocne? 

- Ustawa mówi o dobie pracowniczej - do północy w niedzielę. Jeżeli będzie konieczność, nasi pracownicy rozpoczną pracę wcześniej: nad ranem, po to, żeby przygotować sklep na otwarcie o 6 rano. Z automatu produkty muszą być "zatowarowane" dużo wcześniej - wyjaśniła; zaznaczając, że "nie można mówić" iż w ten sposób handlowcy chcą obejść prawo.

- Musimy przygotować sklep do tego, aby klient nie zastał pustych półek albo nie musiał kupować rzeczy, które od dwóch dni leżą na półkach niesprzedane - argumentowała Juszkiewicz. 

Ustawa nie dla wszystkich 

Jej zdaniem ustawa dyskryminuje część pracowników zatrudnionych w handlu. - Są osoby, które pracują w galeriach handlowych jako sprzątaczki, parkingowi, ochroniarze czy osoby związane z biznesem kawiarnianym. Nie wszyscy mają umowę o pracę. Jest sporo osób, które rozliczają się w trybie godzinowym. Jeśli tych godzin wypadnie w tygodniu, uderzy to w ich wynagrodzenie - mówiła.

Gość Radio TOK FM uważa, że na ustawę i jej skutki trzeba przede wszystkim spojrzeć przez pryzmat mniejszych miast i miejscowości. - Gdzie handel jest jednym z niewielu, jak nie jedynym, źródłem utrzymania osób starszych, które zwykle nie mają możliwości odmiany swojego zawodu. Nie mówiąc już o dużej liczbie studentów czy o samotnych matkach, które mogą  dorabiać wyłącznie w niedzielę - podkreśliła szefowa Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

- Wielokrotnie powtarzaliśmy, że można było to zrobić w sposób zupełnie inny. Na przykład ustawą, która gwarantuje pracownikom co najmniej dwie wolne niedziele w miesiącu, bez konieczności zamykania sklepów - podsumowała.

Januszewska przypomniała też, że na Węgrzech zakaz handlu w niedziele obowiązywał tylko przez rok. - Ponieważ natychmiast wzrosło bezrobocie. Bankructwa dotknęły kilka tysięcy małych sklepów. Musimy więc spodziewać się, że skutki takiej ustawy będą i u nas odczuwalne - stwierdziła.

W te niedziele nie zrobimy zakupów

W Polsce inicjatorem przepisów ograniczających handel w niedzielę była „Solidarność". Jednak ostateczny projekt różni się znacząco od pierwotnej wersji.

W ustawie m.in. znalazła się długa lista wyjątków od zakazu. Zakaz który ma dotyczyć przede wszystkim hipermarketów, dyskontach, galerii handlowych będzie obowiązywał: 11 i 18 marca, 1, 8, 15, 22 kwietnia, 13, 20 maja, 10 i 17 czerwca, 8, 15, 22 lipca, 12 i 19 sierpnia, 9, 16, 23 września, 14 i 21 października, 11 i 18 listopada oraz 9 grudnia.

Kupować bez przeszkód będzie można m.in. na stacjach benzynowych, w aptekach, kioskach z prasa i biletami, piekarniach, cukierniach oraz sklepach zlokalizowanych na dworcach.

Czytaj też: "Pracę może stracić nawet 100 tys. osób. Zagrożeni są studenci". Zakaz handlu w niedziele>>>

DOSTĘP PREMIUM