Szostkiewicz: Tam, gdzie dygnitarzom grubną portfele, mości się korupcja

"PiS atakował polityków PO za chciwość i pazerność. Z kart służbowych ministrowie Kopacz wydali w sumie 2 mln zł, za "dobrej zmiany" sam tylko resort min. Macierewicza wydał 15 mln" - przypomina Adam Szostkiewicz.

Ośmiorniczki jadane w jednej z warszawskich (nieistniejącej już) restauracji, PiS wykreował na symbol chciwości polityków PO-PSL. Jak zauważa Adam Szostkiewicz, teraz optyka polityków partii rządzącej bardzo się zmieniła.

Bo PiS kiedy rządzi "nie ma problemu z wypłacaniem sobie przez ludzi obecnej władzy sowitych premii". "Premier Kopacz premii nie wypłacała swoim ministrom ani samej sobie. Premier Szydło wypłaciła sobie 60 tys. złotych, a niektórym swoim ministrom jeszcze więcej. Z kart służbowych ministrowie Kopacz wydali w sumie dwa mln zł, za „dobrej zmiany” sam tylko resort ministra Macierewicza wydał 15 mln" - przypomina publicysta "Polityki".

Czytaj też: Na co poszło blisko 15 mln zł z kart MON? "Jestem pełen najgorszych przeczuć">>>

Jak zauważa Szostkiewicz, politycy rządzących ugrupowań w ogóle się nie wstydzą ani rządowych premii, ani ogromnych wydatków ministerstw.

"Jeden z ministrów powiedział publicznie, że czas skończyć z „dziadowaniem”. Za ciężką pracę należy się przecież ciężka kasa. OK, ale czemu nie wstydzili się wcześniej opowiadać o ośmiorniczkach i na tym haśle jechać po władzę?" - pyta publicysta.

Przeczytaj też: "Bieda" polityków. Gowinowi nie starczało pensji do pierwszego, a Tusk "zaciskał zęby" i zarabiał 11 tys. złotych>>>

Pokusy

Zjednoczona Prawica ma władzę, o jakiej inne ugrupowania mogły i mogą pomarzyć. Choć nie ma konstytucyjnej większości przewraca konstytucyjny porządek w państwie. I skutecznie rozszerza swoje wpływy.

Widać to choćby w raporcie fundacji FOR na temat zmian w administracji publicznej. Od  jesieni 2015 roku, czyli od wygranych wyborów, pracę straciło ponad 11,5 tysiąca urzędników. A to zaledwie część systemowej wymiany prowadzonej przez rządzących.

- Doświadczonych urzędników, opłacanych z pieniędzy podatników, zastępują krewni, koledzy, kolesie. Bez doświadczenia merytorycznego. Moja konkluzja autorska: związane to jest z apetytem na te stanowiska i na te pieniądze - mówił w TOK FM autor raportu Janusz Paczocha.

Przyjdzie za to zapłacić

"Każda władza deprawuje, zauważył lord Acton, a władza absolutna deprawuje absolutnie. Rząd „zjednoczonej prawicy” staje przed tym wyzwaniem. Nie tylko w sprawach pogrubiania własnych portfeli. Tam, gdzie dygnitarzom grubną portfele, mości się korupcja" - ostrzega Adam Szostkiewicz. 

Zdaniem publicysty "Polityki", czujność polityków partii rządzących usypiają dobre sondaże. Ale nie powinni zapominać, że nic tak ludzi nie interesuje jak "grube portfele dygnitarzy".

"I to właśnie na tej pysze i samozadowoleniu władzy, na jej arogancji i korupcji, na zaklinaniu się, że trudno wyżyć z 10-12 tysięcy na miesiąc, może się sparzyć nowa elita boleśniej niż na demontażu porządku konstytucyjnego" - uważa publicysta.

Ekspert: Nawet jak "nie starcza do pierwszego", to bycie politykiem się opłaca>>>

DOSTĘP PREMIUM