"Wypadła część ciała, robiono sobie selfie". Rodzina Ewy Tylman złożyła pozew przeciw zakładowi pogrzebowemu

Do sądu trafił pozew rodziny Ewy Tylman. Krewni kobiety domagają się od zakładu pogrzebowego 100 tys. zł odszkodowania za to, że jego pracownicy zrobili sobie zdjęcia z ciałem zmarłej.

Pełnomocnik adwokat Mariusz Paplaczyk przypomina, że rodzina Ewy Tylman najpierw boleśnie przeżyła stratę najbliższej osoby, a później dotknął ją fakt, że w prosektorium robiono sobie zdjęcia ze zwłokami ich córki. 

Normy postępowania pracowników zakładów pogrzebowych

- Zwłoki zostały otwarte. Wypadła jedna część ciała, robiono sobie selfie. Po okresie żałoby, po tym, kiedy następuje wymierzenie sprawiedliwości, trzeba zapłacić za swoje czyny - mówi adwokat Mariusz Paplaczyk. 

Pełnomocnik rodziny dodaje, że proces może się też przyczynić do ogólnokrajowej dyskusji o tym, jakie zasady powinny obowiązywać w branży pogrzebowej oraz jak powinno się postępować z ciałami osób zmarłych.

- Sprawa ma mieć wymiar zadośćuczynienia dla rodziny państwa Tylman, ale z drugiej strony porusza bardzo wrażliwy temat pochówku - podkreśla Paplarczyk. - To, co udało się nam ustalić w zakresie tego, jak obchodzono się ze zwłokami -  jakie były instrukcje, czego zabrakło w tym postępowaniu - ujrzy światło dzienne. 

W procesie karnym pracownicy firmy pogrzebowej dobrowolnie poddali się karze. Za znieważenie zwłok muszą zapłacić po 10 tys. złotych grzywny.

"Zrobiliśmy to z głupoty"

Przypomnijmy: do incydentu doszło w poznańskim zakładzie pogrzebowym "Universum". Dwóch pracowników rozpięło worek ze zwłokami kobiety. Gdy zareagował ochroniarz, usłyszał od mężczyzn, że robią to po to by "ulotnił się nieprzyjemny zapach". 

Sprawa natychmiast trafiła do szefa zakładu medycyny sądowej. O zajściu poinformowała kierowniczka ochrony, która zaobserwowała sytuację na monitoringu. Podczas policyjnych zeznań pracownicy zakładu pogrzebowego stwierdzili, że "zrobili to z głupoty", potem zmienili zeznania, twierdząc, że chcieli udokumentować, w jakim stanie były zwłoki Tylman.

Ewa Tylman zaginęła w listopadzie 2015 roku. 26-latka razem z kolegą Adamem Z. wracała z nocnej imprezy w centrum Poznania. Po kilku miesiącach jej ciało wyłowiono z Warty. Od tej pory trwa proces. W lutym w poznańskim sądzie zeznania składał Jędrzej Oberc, specjalista z Zakładu Medycyny Sądowej w Poznaniu, który przeprowadzał sekcję zwłok Ewy Tylman. Wykluczył, by kobietę zrzucono z mostu do Warty. 



DOSTĘP PREMIUM