Ciemne chmury nad wyborami. Brakuje 90 proc. urzędników, MSWiA nie chce dać 600 milionów

Na 5,2 tys. potrzebnych urzędników zgłosiło się na razie 10 proc., a MSWiA chce sprawdzić ceny kamer, których według nowych przepisów potrzeba do przeprowadzenia wyborów samorządowych.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji chce sprawdzić, czy Państwowa Komisja Wyborcza rzeczywiście potrzebuje dodatkowych 600 milionów złotych na przeprowadzenie wyborów samorządowych.

PKW od pewnego już czasu przekonuje, że zmiany wprowadzone przez PiS do ordynacji wyborczej - a zwłaszcza chodzi tu o obowiązek transmitowania przebiegu głosowania w każdej z komisji - wymagają dodatkowych pieniędzy.

Między innymi o tym rozmawiał dziś przewodniczący PKW sędzia Wojciech Hermeliński z szefem MSWiA Joachimem Brudzińskim.

A dlaczego tak drogo?

- Jeżeli by się okazało, że to przedsięwzięcie może opiewać na mniejszą kwotę, bo da się z czegoś zrezygnować, to oczywiście cena będzie niższa. Nasze wyliczenia opierają się o dane podane przez informatyków, fachowców - mówił po spotkaniu Hermeliński.

Eksperci do końca przyszłego tygodnia mają przygotować specyfikację dotyczącą zakupu niezbędnego sprzętu i wtedy też ma zapaść decyzja, czy będzie on kupowany centralnie, czy też każda gmina zrobi to we własnym zakresie.

Zdaniem Hermelińskiego, lepszym wyjściem będzie centralny zakup kamer, który pozwoli uniknąć problemów z dopasowaniem sprzętu.

Zgodnie z nowymi przepisami streaming ma być dostępny jeszcze przed formalnym otwarciem lokalu wyborczego, aż do momentu podpisania protokołu przez komisję. Kamery trzeba odpowiednio wcześnie umieścić i zapewnić transfer sygnału. PKW musi co najmniej na 24 godziny przed rozpoczęciem głosowania zamieścić na swojej stronie informację, gdzie znajdziemy link do interesującej nas transmisji.

Pomysł nagrywania wyborów wywołał wiele różnego rodzaju kontrowersji, które szczegółowo omówiliśmy w tym materiale: Nie ma sprzętu, brakuje ok. 600 mln zł. PiS zarządził zmiany, PKW ma sobie radzić. Tyle że to niewykonalne

Potrzeba rąk do pracy

Kolejnym tematem poruszonym podczas spotkania był problem ze znalezieniem chętnych do pracy przy wyborach nie jest łatwe.

- Na 5200 potrzebnych urzędników zgłosiło się na razie 10 proc. Liczymy, że nasza kampania zachęcająca do zgłaszania się przyniesie rezultaty - mówił sędzia.

DOSTĘP PREMIUM