"Nie lubię Putina, ale na niego głosuję. To mniejsze zło" - mówi Rosjanka mieszkająca w Polsce

W niedzielę wybory prezydenckie w Rosji. Czwartej kadencji Putina chce, wg sondaży, ok. 70 proc. Rosjan. Jak zagłosują ci mieszkający w Polsce? "Trzeba zrozumieć mentalność rosyjską. Idea demokracji europejskiej się u nas nie sprawdza."

Władimir Putin apeluje do Rosjan, by w niedzielę poszli zagłosować w wyborach prezydenckich. Urzędujący prezydent będzie się w nich ubiegał o czwartą kadencję na stanowisku. Jego zwycięstwo wydaje się przesądzone - głosować na niego, według sondaży, chce około 70 proc. Rosjan.

Mimo to Putin opublikował specjalne oświadczenie, w którym stara się dodatkowo zachęcić swoich wyborców do pójścia do urn.

 - Ścieżka, którą pójdzie nas kraj, przyszłość Rosji i naszych dzieci zależy od woli ludzi, od wyboru każdego obywatela. To, na kogo zagłosować jest wolnym wyborem każdej osoby, ale jeśli unikasz tej decyzji, to ten kluczowy wybór będzie podjęty bez wzięcia pod uwagę twojej opinii - mówił rosyjski prezydent.

To właśnie duża frekwencja i uzyskanie jak najlepszego wyniku jest teraz celem Putina i jego otoczenia. O to, by zmobilizować wyborców, walczą media publiczne i władze na szczeblu regionalnym.

Dotyczy to także Rosjan za granicą - w poprzednich wyborach prezydenckich frekwencja wśród nich wyniosła 73 proc., czyli znacznie więcej, niż w samej Rosji, gdzie Putin zajął pierwsze miejsce z wynikiem 65 proc. 

Na bezrybiu i Putin ryba

- Udział w wyborach uważam za swój obywatelski obowiązek. Nie uważam, że Putin jest dobrym kandydatem, ale zamierzam na niego głosować - mówi portalowi TOK FM mieszkająca w Polsce Rosjanka (prosi, żeby nie podawać jej danych, ze względu na potencjalne konsekwencje zawodowe). - Myślę, że wielu moich rodaków myśli podobnie.

- Jak mówią u nas w Rosji, na bezrybiu rak ujdzie za szczukę. Wybieram mniejsze zło. Żyrinowskiego i komunistów w ogóle nie brałam pod uwagę. Ksienija Sobczak jest wybitnie inteligentną kobietą, ale uważam, że to kandydatka podstawiona przez Kreml w celu osłabienia realnej opozycji. Zresztą wywodzi się z tego samego środowiska, co Putin: obecny prezydent ochraniał jej ojca - podkreśla nasza rozmówczyni.

"Idea demokracji się w Rosji nie sprawdza" 

Ze swoim poglądem na sprawę woli się nie obnosić przed Polakami. Zaznacza, że nie popiera antydemokratycznego sposobu rządzenia ani ograniczania praw społeczności LGBT. - Nie chce tego tłumaczyć Polakom. Trzeba zrozumieć mentalność rosyjską. Idea demokracji europejskiej się u nas nie sprawdza - twierdzi.

Popularności Putina upatruje w latach hossy na rynku naftowym, ale też w fakcie, że pomimo "zardzewiałego arsenału" świat zaczął znów liczyć się z Rosją. - Rosjanie lubią prężyć muskuły. A zachodnie sankcje to dla Putina najlepszy prezent - dzięki nim pojawił się jeden wspólny wróg.

Broń atomowa i drogi za setki miliardów

Do tego "wspólnego wroga" zwracał się Putin w przedwyborczym orędziu przed zgromadzeniem narodowym, w którym wychwalał nowe zdobycze rosyjskiej technologii wojskowej: podwodne drony dysponujące bronią atomową i rzekomo zdolne omijać systemy obrony antyrakietowej pociski o nieograniczonym zasięgu. W wizualizacji jeden z takich pocisków uderza w terytorium Stanów Zjednoczonych. Putin zapowiedział również 11 bilionów rubli (ok. 655 miliardów złotych) na budowę i modernizację dróg.

- Nie chcę legitymizować władzy Putina, ale też gwałtowne zmiany na zasadzie "a, wybierzmy kogoś innego i zobaczymy co będzie" nigdy nie wychodzą nam na dobre - mówi o swoim wyborze Rosjanka. - Dobra atmosfera dla opozycji była może na początku rządów Putina, ale nie teraz.

Tymczasem o bojkot wyborów apeluje jeden z liderów opozycji, Aleksiej Nawalny. On sam także miał wystartować w wyborach - ale jego kandydaturę zablokowały władze na Kremlu.

DOSTĘP PREMIUM