"Człowiek także nie zapobiegłby tragedii". Ekspert komentuje śmiertelne potrącenie przez autonomiczny samochód

Według prof. Dariusza Jemielniaka wypadki z udziałem samochodów autonomicznych "nie powinny wzbudzać przesadnego niepokoju". Ekspert uważa, że takie auta poprawią bezpieczeństwo na drogach.

Do śmiertelnego wypadku z udziałem autonomicznego auta Ubera doszło w niedzielę wieczorem w Tempe w Arizonie. Zginęła kobieta, która w niedozwolonym miejscu przeprowadzała rower przez skrzyżowanie wielopasmowych ulic.  W czasie jazdy w pojeździe znajdował się pracownik Ubera, ale auto poruszało się w trybie.

To pierwszy przypadek, w którym autonomiczne auto śmiertelnie potrąciło pieszego.

Czy wypadek w Arizonie wpłynie na losy pojazdów autonomicznych? - Mam nadzieję, że ten wypadek nie spowoduje negatywnych konsekwencji w inwestycjach dotyczących pojazdów autonomicznych. Ale oczywiście takie ryzyko występuje zawsze - komentuje prof. Dariusz Jemielniak z Akademii Leona Koźmińskiego.

Ekspert podkreślił, że "inwestorzy i szerokie masy w bardzo dużym stopniu posługują się różnymi uprzedzeniami" i żeby tego uniknąć trzeba bardzo dokładnie wyjaśnić okoliczności niedzielnego wypadku. - Z ostatnich ustaleń wynika, że ofiara wyszła na drogę zza zaparkowanego samochodu. Człowiek także nie zapobiegłby tutaj tragedii - podkreśla prof. Jemielniak.

Tej zmiany nie da się uniknąć

Według naszego rozmówcy, podobne wydarzenia - jak wypadek w USA - nie powinny wzbudzać przesadnego niepokoju. - Moim zdaniem, niepokój powinny wzbudzać głosy przerażenia i krytycyzmu. Nie ma powodu do paniki. Powiem więcej - w wypadkach pojazdów autonomicznych zginie jeszcze nie jedna osoba. Statystyki nadal świadczą na korzyść pojazdów autonomicznych, a nie zwykłych kierowców. - stwierdza ekspert z Akademii Leona Koźmińskiego.

Prof. Jemielniak jest przekonany, że od rozwoju tej gałęzi przemysłu motoryzacyjnego nie ma odwrotu. - Pojazdy autonomiczne na drogach (przynajmniej w kwestii ciężarówek) pojawią się już w najbliższych latach. Chociażby testy, które prowadzi Uber zakładają wprowadzenie tych samochodów w ruchu ulicznym. Jest to kwestia dekady - szacuje profesor.

Naukowiec zwraca uwagę, że wprowadzanie samochodów pozbawionych kierowców nie zlikwiduje wypadków, ale po wprowadzeniu "odpowiednich systemów, z pewnością zniwelujemy wypadki wynikające z czynnika ludzkiego".

Czytaj też: Na papierze niedługo będziemy potęgą. Ale "w realu" jeszcze długo będziemy wąchać spaliny>>>

DOSTĘP PREMIUM