Chaos wokół pieluch dla niepełnosprawnych dzieci. "Sam tego do końca nie rozumiem" - mówi rzecznik MZ

W wyniku rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia wzrosły ceny pieluch dla niepełnosprawnych dzieci. MZ próbuję naprawiać tę wpadkę, ale realnej zmiany na razie nie widać.

W połowie marca informowaliśmy na naszym portalu o tym, że w wyniku przyjęcia nowego rozporządzenia opiekunowie dzieci z niepełnosprawnością płacą więcej za produkty absorpcyjne (czyli m.in. pieluchy).

Miało być lepiej, a wyszło jak zwykle

Intencją rozporządzenia ministerstwa było zwiększenie limitów ilościowych na pieluchy z 60 do 90 sztuk. Niestety nie doszło do zwiększenia limitu finansowego. W efekcie koszt dofinansowania za pieluchę spadł, a cena, którą musi zapłacić pacjent wzrosła:

Ta zmiana to była kpina z ludzi. Lepiej by zrobili, jakby nic nie robili. To wprowadziło bałagan i zamieszanie. Za tym limitem nie poszły żadne pieniądze

- komentuje pracownica jednego ze sklepów ze sprzętem medycznym.

Naprawianie błędów

W odpowiedzi na medialne doniesienia zareagowało Ministerstwo Zdrowia. 27 marca na stronie resortu pojawiła się informacja, że wraz z Narodowym Funduszem Zdrowia ustalono korzystną interpretację feralnego rozporządzenia. Co więcej, ma ona być zastosowana w trybie natychmiastowym. Niestety z komunikatu nie można się dowiedzieć, jak faktycznie zmiana wpłynie na codzienność pacjentów.

Odpowiedzi na niejasności szukaliśmy na portalach branżowych, u ekspertów od polityki społecznej, wreszcie w samym Ministerstwie Zdrowia. Po wielu telefonach rzecznik prasowy ministerstwa zdecydował się wyjaśnić meandry nowych przepisów:

Uprzedzam, że jest to skomplikowane, ja sam tego do końca nie rozumiem, dlatego prosiłem o zrobienie tabelek

- mówi Krzysztof Jakubiak.

Czytaj też: W karetce nawet dzieci nie mogą liczyć na leki przeciwbólowe. "Bardzo ponura statystyka">>>

Dalej tłumaczy na przykładzie, jak rozwiązano problem. Zdecydowano się zwiększyć również limity finansowe:

Z wcześniejszą dopłatą pacjent jak kupował 200 sztuk pieluch po 1,50, to koszt całkowity był 300zł. Koszt, który pokrywał NFZ wynosił 140 zł czyli pacjent płacił 160 zł. Dzięki tej nowej interpretacji NFZ dopłaca 189 zł a pacjent 111 zł. To jest taka różnica na 200 pieluchach.

Natychmiastowa reakcja

Wspólne ustalenia Ministerstwa i NFZ miały zadziałać natychmiast.Komunikat został przesłany do wojewódzkich oddziałów Funduszu Zdrowia. Zdaniem rzecznika interpretacja powinna już działać. Jednak nasza rozmówczyni, która sprzedaje te produkty deklaruje, że nic się nie zmieniło.

Jakubiak twierdzi, że za brak zmian odpowiada teraz NFZ:

To było z ideą natychmiastowości, czyli jak komunikat został opublikowany we wtorek wieczorem, to znaczy, że od środy powinni się stosować. To już jest kwestia do NFZ, jaki jest ich tryb. Rolą Ministerstwa jest przygotować odpowiednie przepisy prawne i jeśli powstaje kłopot, to je wyjaśnić. Implementacją roboczą zajmuje się NFZ.

Wyższe ceny

Sytuacja oburza z kilku powodów. Okazuje się, że kwota refundacji nie była zmieniana przez ostatnia dekadę:

Pracuję 10 lat i nie pamiętam ceny 1 zł 50 gr, zawsze było więcej za sztukę niż 1,50. W ogóle przez te 10 lat nie zmienili limitu finansowania na te środki

- komentuje pani Iwona, pracownica sklepu medycznego.

Refundacja się nie zmienia, ale ceny producenta tak. Jedna z popularniejszych firm podniosła swoje ceny na pieluchy od 4 do 8 proc.:

NFZ czy ministerstwo jakby nie dostrzegało, że wszystko drożeje i cały czas uparcie się trzymają tego 1,50 zł

- dodaje pani Iwona.

Zapowiedź dobrej zmiany

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia zdradził, że planują razem z NFZ całkowite zwolnienie z opłat za zakup pierwszych w miesiącu 90 pieluch dla pacjentów z ustawy "Za życiem". 

Na spotkaniu Prezesa NFZ z Ministrem Szumowskim panowie ustalili, że chcemy, żeby pacjenci z ustawy za życiem za pierwsze 90 pieluch w miesiącu w ogóle nie płacili. To wymaga zmiany rozporządzenia, więc kilku miesięcy zanim zmiana wejdzie w życie.

Przypomnijmy, że problem dotyka trochę ponad 5 tys. osób, czyli pacjentów z ustawy "Za życiem".

Czytaj też: Czy Polki wreszcie będą rodzić bez bólu? "Kobieta ma być podmiotem, a nie przedmiotem">>>

DOSTĘP PREMIUM