Trudna sytuacja największego szpitala psychiatrycznego w Polsce. Zwalnia się połowa lekarzy

Szpital w Choroszczy koło Białegostoku planuje zamknąć 4 z 12 oddziałów. Fiaskiem zakończyły się negocjacja ws. podwyżek dla pracujących tam lekarzy. Połowa z nich odchodzi z pracy.

Lekarze specjaliści, ze szpitala w Choroszczy koło Białegostoku, nie chcą czekać do lipca na obiecane przez Ministra Zdrowia podwyżki. Na podwyżkę ich pensji dodatkowo potrzeba 11 mln zł. 

Od maja do czerwca 

Dyrektor szpitala Tomasz Goździkiewicz twierdzi, że takich pieniędzy nie ma. Straci więc prawie połowę psychiatrów:

To skutkuje zamknięciem czterech oddziałów na okres od początku maja do czerwca. Bo mamy nadzieję, że zgodnie z zapowiedziami ma się polepszyć finansowanie psychiatrii

- zapowiada w rozmowie z Radio TOK FM dyr. Goździkiewicz.

W szpitalu w Choroszczy leczy się ponad 900 pacjentów. Kadra, w tym lekarzy kontraktowych i lekarzy konsultantów, liczyła do niedawna 147 lekarzy. W samym lutym wypowiedzenie złożyło już 30 lekarzy, bo jak twierdzą, nie chcą pracować za mniej niż rezydenci.

NFZ tłumaczy

Szpital w Choroszczy należy do samorządu województwa. Wicemarszałek Maciej Żywno przypomina, że podlaski fundusz dopiero co oddał centrali 25 mln złotych.

25 mln zł, które Narodowy Fundusz Zdrowia przekazał do centrali mogłoby zdecydowanie pomóc naszemu szpitalowi psychiatrycznemu w Choroszczy. Inne oddziały w kraju, nawet jeżeli jakieś środki zostawały, potrafiły je zagospodarować we własnym regionie

- ocenia wicemarszałek Żywno. 

Z kolei NFZ tłumaczy, że chodziło o pieniądze dedykowane na konkretne terapie, nie mógł więc dofinansować nimi psychiatrii.

Utrzymuje też, że w ubiegłym roku podniósł szpitalowi w Choroszczy wycenę tzw. punktu. Równocześnie jednak zmniejszył liczbę zamawianych świadczeń.

DOSTĘP PREMIUM