Poznaj historie kobiet, które "rzuciły wszystko" i pracują w IT

Żeby pracować w branży IT nie trzeba być mężczyzną po studiach informatycznych. Popularne "Karotki" mówią o tym od lat, przedstawiając historie kobiet, które świetnie radzą sobie jako programistki.

Geek Girls Carrots to globalna organizacja działającą na rzecz kobiet w IT. Trzy filary jej działalności to budowanie społeczności, organizowanie darmowych warsztatów i promowanie wzorów do naśladowania. Do tego ostatniego nawiązuje pomysł na cykl publikacji, które opisują sylwetki kobiet odnoszących sukces w branży IT. - Sukces rozumiany różnie, nie tylko jako pracę w roli CEO, ale również jako samą drogę, jaką przeszła dana dziewczyna, aby rozpocząć pracę w branży IT – tłumaczy Paulina Ołtusek z Geek Girls Carrots (GGC).

Na kim się wzorować?

Historie, jest ich w sumie 20, zebrano wśród członkiń społeczności GGC. Będą niebawem publikowane na blogu "Karotek". Okazuje się, że przedstawianie inspirujących przykładów jest nadal potrzebne.  - Docierają do nas głosy, że w IT brakuje wzorów do naśladowania i że jest to jedna z przyczyn niedostatku kobiet w branży. Odzwierciedlają to wyniki naszego raportu – tłumaczy Ołtusek.

Chodzi o badanie zrealizowane metodą CAWI, którego premiera odbędzie się w 23 maja o godz. 17:30 w Mindspace przy Koszykowej 61 w Warszawie. Przeprowadzono je wśród ponad 2 tysięcy kobiet. Pojawiło się w nim m.in. pytanie „dlaczego twoim zdaniem kobiecie jest trudniej zrobić karierę w IT?”. Obok czynników takich, jak doświadczanie zachowań dyskredytujących wiedzę kobiet, wymieniano właśnie brak dobrych wzorców.

Z raportu płyną też inne, ciekawe wnioski:  Tylko 48 proc. kobiet pracujących w IT studiowało kierunki ścisłe. Wśród nich 76 proc. studiowało informatykę. Także aż 75 proc. badanych pracowało kiedyś poza branżą IT - średni staż takiego zatrudnienia to prawie 4 lata. Średni staż pracy w IT to ponad 4,5 roku.

Odsetek kobiet, które doświadczyły nierównego traktowania ze względu na płeć, jest mniejszy wśród pracowniczek IT niż innych branż. Mimo to, wśród tych, które mają takie doświadczenia, aż 85 proc. dotyczyło sfery zawodowej: 85 proc. było traktowanych stereotypowo, 61 proc. uzyskiwało niższe wynagrodzenie niż mężczyzna na tym samym stanowisku, 28 proc. spotkało się kiedyś z odrzuceniem kandydatury ze względu na płeć.

Jak wygląda sytuacja z perspektywy pracodawcy?

 - Przy zatrudnianiu nigdy nie patrzyłem na wykształcenie albo płeć potencjalnego pracownika. Jedna z pracujących u nas dziewczyn jest np. magistrem farmacji – mówi Piotr Duszyński z software house Desmart.  - Oczywiście w przypadku rekrutacji na wyższe stanowiska ważna jest wiedza. Jednak przy stanowiskach juniorskich kluczowe jest nastawienie do pracy, do rozwoju, do życia. Zwracamy uwagę na to, czy z daną osobą dobrze się rozmawia, po prostu czy jest „fajna”. Z tego, co mi wiadomo, w innych firmach z branży IT jest podobnie, liczy się osobowość – podkreśla.

- Nie przypuszczam, żeby obecnie jakiś software house odrzucał kandydatów bez studiów informatycznych, albo ze względu na płeć. Docierały do mnie kiedyś pogłoski o tym, że w zespole programistów w jakiejś firmie lekceważąco potraktowano dziewczynę. Wydaje mi się jednak, że jeżeli teraz takie rzeczy się dzieją, to sporadycznie, coraz rzadziej – kontynuuje.

- Kiedy 11 lat temu zatrudniliśmy pierwszą dziewczynę, to może mniej przy niej przeklinaliśmy, więc jakaś tam zmiana się pojawiła (śmiech). Teraz jest wspólniczką – dodaje Duszyński.

Ze studiów weterynaryjnych do programowania

Na blogu „Karotek” znajdzie się między innymi historia Ewa Czerniak, testerki oprogramowania, która do świata IT trafiła ze studiów weterynaryjnych. 

Ewa CzerniakEwa Czerniak zbiory własne

Jak mówi Ewa, największą satysfakcję daje jej obecnie fakt, że ma pracę, którą lubi, a jej dokonania są doceniane. Ceni sobie możliwość rozwoju i ludzi z którymi pracuje. Atutem jest też elastyczny czas pracy i możliwość oddzielenia pracy od domu.

Wytwarzaniem oprogramowania zaczęła się interesować na początku 2016 roku. - Z biegiem czasu poznawałam coraz więcej ciekawostek ze świata IT i dowiedziałam się o tym, jakie tam jest zapotrzebowanie na pracowników. W tym czasie byłam studentką III roku Medycyny Weterynaryjnej w Lublinie. Wytrzymałam kolejny rok, ale z każdym dniem miałam coraz bardziej dość moich studiów. Wreszcie zdecydowałam się na urlop dziekański.

Dlaczego na urlop, a nie od razu rezygnację? Ponieważ nie chciałam zamykać sobie tej ścieżki bez możliwości powrotu w razie potrzeby. Przyjaciele pracujący w IT na różnych stanowiskach dość jasno sprecyzowali mi, czego muszę się nauczyć i wiedzieć, aby jako junior i osoba bez doświadczenia zdobyć pracę – wspomina.

Nie trzeba się bać wymagań w ofertach pracy

 - Wtedy zaczęłam swoją nakierowaną edukację, która wyglądała w sposób mniej więcej taki: naucz się ISTQB, SCRUMa, GITa, SQLa i tym podobne, a że lubię się uczyć to po prostu siadłam i się uczyłam. Dzień w dzień coś robiłam - starałam się robić różne zagadnienia każdego dnia, żeby nie wpaść w monotonię i nie znudzić się zbyt prędko. Kolejnym ważnym elementem było napisanie CV, tu też przyszli z pomocą moi znajomi. CV napisane, coś w głowie powoli się układa - czas wysyłać i „spamować” swoją osobą wszędzie, gdzie się da i tak też uczyniłam - mówi.

- Nie sugerowałam się wymaganym w ofertach pracy doświadczeniem, tylko umiejętnościami, które posiadłam. Jeżeli spełniałam ok. 50 proc. wymogów, wysyłałam moje CV. Pierwszy miesiąc - zero odpowiedzi, kolejny miesiąc - telefon zadzwonił, a po nim następny i następny. Po 4 rozmowach o pracę, 3 pracodawców zaoferowało mi posadę. W czerwcu 2017 zaczęłam swoją pierwszą pracę – dodaje.

Jak wyglądał początek kariery Ewy Czerniak?

- Rozpoczęłam pracę jako Młodszy Tester Oprogramowania w firmie GlobalLogic. Trafiłam do bardzo fajnego zespołu i ciekawego projektu. Początek pracy wyglądał, jak wrzucenie w czeluści oceanu z kijkiem do pomocy, aby nie utonąć. Masa nowych informacji, z którą się zetknęłam, była na początku przytłaczająca. Przedstawienie projektu całkiem nowej osobie nigdy nie jest łatwe i nie da się tego zrobić zbyt szybko - o tym przekonali się moi nowi koledzy. Ja natomiast, że potrzebuję czasu i wytrwałości, aby zrozumieć, jak to wszystko działa. Z każdym kolejnym dniem dowiadywałam się, ile jeszcze nie umiem, nie rozumiem czy też nie mam pojęcia, że takie coś nawet istnieje i próbowałam się w tym wszystkim odnaleźć – relacjonuje.

 - Moim podstawowym błędem podczas pierwszych dwóch tygodni był strach przed zadawaniem pytań. Zostało mi to po weterynarii - tam trzeba było umieć wszystko będąc studentem, więc lepiej było się nie wychylać, że czegoś się nie wie. Martwiłam się, że ktoś może mnie wyśmiać. Potem przełamałam się i tak zaczęła się moja lawina pytań, która okazała się najlepszym sposobem na rozwiązanie problemu.

Minęły trzy miesiące, a ja z umowy próbnej przeszłam na czas nieokreślony. Z każdym dniem wiedziałam więcej i więcej, jednocześnie o wiele więcej rzeczy coraz bardziej mnie interesowało. Pewnego dnia, nawet nie wiem kiedy, to ja zaczęłam sprawdzać, czy np. dokumentacja jest poprawne i zaczęłam to podważać, doszukiwać się błędnych informacji. To dopiero była frajda! – kontynuuje.

Ewa ma radę dla osób zaczynających swoją przygodę z IT: nie bójcie się pytać! Rynek ma duże zapotrzebowanie, a nikt nie ma wiedzy ze wszystkiego. Twoje stanowisko juniora mówi samo za siebie, że się dopiero uczysz i masz prawo, żeby czegoś nie wiedzieć, czy też nie rozumieć. Jeśli spotkałaś się na starcie z krytyką, to miałaś wielkiego pecha. Nie poddawaj się, każdy jakoś zaczyna – przekonuje.

Polecamy też podcast:

DOSTĘP PREMIUM